"PiS-em powoduje zwyczajna zaciekłość, która czasami odbiera wręcz rozum" - ocenia Tusk

"Ta komisja jest wycelowana we mnie, jej inicjatorzy nawet tego nie ukrywają. Ale niezależnie od ich intencji wyniki tej konfrontacji nie będzie dla nich pozytywny. Zawsze czułem się dobrze w otwartych debatach, kiedy można stanąć twarzą w twarz z oponentem" - mówi Donald Tusk w rozmowie z "Polityką". Wg byłego premiera, PiS nie wygra kolejnych wyborów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Nie będę trzymał kciuków za niepowodzenia gospodarcze PiS. PiS może przegrać niezależnie od koniunktury, bo wciąż posiada niezwykłą zdolność zrażania do siebie. Zwycięstwo czy przegrana tak naprawdę zależy od kondycji opozycji, od tego, czy się pozbiera" - ocenia Donald Tusk.

Szef Rady Europejskiej kilkakrotnie w rozmowie z "Polityką" powtórzył, że to opozycja musi się "ogarnąć", a nie szukać "dróg na skróty".

"Miło mi się słucha opowieści o "powrocie na białym koniu", ale to iluzja. Tu trzeba kilku lat bardzo ciężkiej pracy wielu ludzi" - podkreślił Tusk.

PiS rzuciło rękawicę

Były premier podjął już za to decyzję w sprawie sejmowej komisji śledczej ws. afery Amber Gold. Zadeklarował, że przyjedzie na przesłuchanie.

Bo to, że zostanie wezwany to pewnik. Zapowiedziała to już posłanka PiS Małgorzata Wassermann, która ma kierować pracami komisji.

"Nie ma wątpliwości, że ta komisja jest wycelowana we mnie, jej inicjatorzy nawet tego nie ukrywają. Ale niezależnie od ich intencji wyniki tej konfrontacji nie będzie dla nich pozytywny. Zawsze czułem się dobrze w otwartych debatach, kiedy można stanąć twarzą w twarz z oponentem. Niech się boją ci którzy wzywają, bo jestem pewien swoich racji" - deklaruje Donald Tusk.

"Nasz człowiek" w Brukseli

Sprawa Amber Gold to nie jedyny front walki PiS z Tuskiem. Rządzący często powtarzają, że nie zdecydowali, czy poprą kandydaturę byłego premiera na drugą kadencję, na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

"PiS-em powoduje zwyczajna zaciekłość, która czasami odbiera wręcz rozum. Na pewno dla PiS moja rola w Brukseli jest bardzo poważnym kłopotem. Polacy są wyczuleni na punkcie międzynarodowej reputacji i PiS bardzo trudno (chociaż starają się, muszę powiedzieć) będzie wytłumaczyć rodakom, że w naszym interesie jest pozbawić Polskę jedynego dzisiaj istotnego stanowiska na scenie międzynarodowej" - uważa Donald Tusk.

I przypomina, że przedłużenie kadencji nie zależy od decyzji PiS, bo w głosowaniu nad kandydaturami biorą udział wszystkie kraje UE. Sprzeciw Prawa i Sprawiedliwości nie musi więc oznaczać, że były premier nie będzie ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej.

"Nierozgarnięta Platforma" i "przenikliwy PiS"

Zdaniem Tuska, pełnia władzy, jaką dysponuje PiS, nie musi oznaczać, że partia Jarosława Kaczyńskiego rozgości się u władzy na dłużej. Bo jak podkreślił w rozmowie z "Polityką", w historii mamy już doświadczenie z prawdziwie nieograniczoną władza Prawa i Sprawiedliwości.

"Kiedy przegrywali wybory w 2007 r. mieli władzę nad prokuraturą i ją wykorzystywali w kampanii wyborczej. Mieli władzę nad mediami publicznymi, która bezwzględnie wykorzystywali. I przegrali" - przypomina były premier. - Ja nie mam zdolności profetycznych, choć mam intuicję, że PiS nie będzie rządził drugą kadencję - dodał.

Donald Tusk uważa, że w sukcesie wyborczym PiS nie musi pomóc rozdawnictwo pieniędzy. Bo jak stwierdził, dla Polaków nie tylko portfel się liczy.

"Idea rozdawania pieniędzy nie jest niczym nowym, ona jest tak stara jak demokracja, a nawet starsza. Dla ludzi odbierających 500 zł na dziecko, to jest naprawdę bardzo duży prezent, zmieniający ludziom życie. Ale to nie jest kwestia, że ta nierozgarnięta Platforma nie wpadła na ten pomysł, a przenikliwy PiS wpadł. To jest pytanie, kto dobrze kalkulował, na co stać nasz kraj" - mówi pytany o pomysły socjalne Prawa i Sprawiedliwości.



DOSTĘP PREMIUM