"Gamoniowata i bojaźliwa PO idzie w ślady SLD" - ostrzega były premier

"Walka koterii grozi rozbiciem. Ten sam skutek może przynieść rozczarowanie, zwłaszcza młodych polityków, którzy stracą nadzieję, że ta partia może jeszcze się odrodzić" - mówi o PO Włodzimierz Cimoszewicz. Wg byłego premiera i szefa MSZ, jeśli Platforma nie zmieni kursu, może ją czekać los zmarginalizowanego SLD.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Włodzimierz Cimoszewicz widzi wspólnego między dzisiejszą sytuacją PO a tym, co działo się przed laty z SLD. Sojusz Lewicy Demokratycznej w błyskawicznym tempie z partii, która rozdawała karty na polskiej scenie politycznej stała się mało znaczącym ugrupowaniem. Dziś nie ma SLD w Sejmie.

O analogiach między Platformą i Sojuszem były premier - i polityk SLD - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

"Pierwsza to niezdolność uczciwego i wiarygodnego rozliczenia się z własnymi błędami. Bez tego szansa na odzyskanie zaufania społecznego jest mizerna. Druga to nieumiejętność i niechęć do autentycznej wewnętrznej demokratyzacji i wykorzystania całego, wciąż kurczącego się potencjału członków i sympatyków tej partii. Walka koterii grozi rozbiciem. Ten sam skutek może przynieść rozczarowanie, zwłaszcza młodych polityków, którzy stracą nadzieję, że ta partia może jeszcze się odrodzić. Od długiego czasu PO nie wykazuje żadnej liczącej się inicjatywy, jest reaktywna, gamoniowata i bojaźliwa. To recepta na klęskę" - ocenia Cimoszewicz.

Według byłego premiera, Platforma płaci dziś przede wszystkim "niezwykle wysoką cenę", za "bezsensowną obronę swoich ministrów skompromitowanych" w aferze podsłuchowej.

Zdaniem Cimoszewicza, afera reprywatyzacyjna w Warszawie to poważny cios dla PO. Ale trudno dziś przesądzać, czy zatopi Platformę.

"Jeśli jest szansa uspokojenia sytuacji w Warszawie, to oczywiście nie należy się poddawać bez walki. Jeśli nominacja nowego wiceprezydenta ma służyć profesjonalnemu i uczciwemu rozpoznaniu stanu rzeczy i naprawie, to popieram to. Jeśli natomiast jest to tylko objaw wewnątrzpartyjnych przepychanek, to będzie to miało smutne konsekwencje" - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM