"Wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli"

"Kobiety demonstracyjnie potraktowane jako bezmyślny pozbawiony uczuć i sumienia "worek na płód", tym razem wykrzyczały swoje 'nie'" - komentuje Jerzy Baczyński. Wg szefa "Polityki", skala buntu "musi się jawić kierownictwu PiS jak czarny sen".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Redaktor naczelny "Polityki" przypomina, że choć PiS może być buntem zaskoczony, to przecież politycy tej partii wywołali kryzys. Głosując za odrzuceniem drugiego obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego aborcji - przygotowanego przez komitet "Ratujmy kobiety".

Jak ocenia Jerzy Baczyński, w najnowszym wydaniu tygodnika, "jeśli wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli, to jest, również dla niego przestroga, do czego może prowadzić polityczny flirt z grupami fundamentalistów".

A organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji to nie jedyni radykałowie, z którymi PiS od dawna flirtuje. Drugą grupą są nacjonaliści.

"ONR dotychczas miał status politycznej grupy rekonstrukcyjnej, oferującej rozproszonym drużynom kibicowskimi pewną formę dekoracji historycznej. Ale od kilku miesięcy postawa władz (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prokuratur, nawet prezydenta) da się odczytać jako otwarta aprobata dla prawdziwie patriotycznych, antyimigranckich, antygejowskich, antyliberalnych formacji nowych "żołnierzy wyklętych". To dla nich PiS już zarezerwował już Dzień Niepodległości" - pisze Jerzy Baczyński.

I przypomina słowa papieża Jana Pawła II, dotyczące radykalizmu i fundamentalizmu: "Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga".

Jak podkreśla Baczyński, Jan Paweł II "dodawał też, że fanatyzm rodzi się tam, gdzie zostało została zasiana nienawiść".



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM