"Czy ministerstwa też są "związane z partiami opozycyjnymi?" - przedsiębiorca zadaje trudne pytania Kaczyńskiemu

"Żyjemy w sporej niepewności. Nie wiemy, czy za chwilę nie będzie 40-proc. podatku, nie wiemy, czy będą sankcje ze strony UE. Niewiadomych jest cała masa - co powoduje, że cała masa potencjalnie zyskownych projektów nie wygląda wcale tak ciekawie. Lepiej zarobione pieniądze przechować w jakimś bezpieczniejszym miejscu - najlepiej za granicą" pisze na blogu Tomasz Kasprowicz. Przedsiębiorca polemizuje z prezesem PiS.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jarosław Kaczyński obwieścił w TVP, że spowolnieniu gospodarczego winni są "przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi", którzy nie podejmują się zyskownych przedsięwzięć.

Tomasz Kasprowicz przypomina, że nie tylko przedsiębiorcy mają wpływ na gospodarkę. Równie ważne, jeśli nie ważniejsze, są decyzje rządzących. A od roku rządzi partia Jarosława Kaczyńskiego.

"Rząd zapowiadał błyskawiczny skok w rozwoju od razu (wystarczy przestać kraść). Trudno też zwalić odpowiedzialność za problemy na warunki zewnętrzne, bo te mimo kilku wstrząsów (Brexit, Trump) są niezłe i wszystkie kraje wokół rosną aż miło" - pisze na blogu przedsiębiorca, zajmujący się doradztwem w zakresie informatyzacji przedsiębiorstw.

Pytania do prezesa

"Duża część spadku inwestycji wynika ze wstrzymania inwestycji państwowych. Czy ministerstwa też są "związane z partiami opozycyjnymi?" - pyta Kasprowicz prezesa.

I wylicza tylko kilka powodów, które utrudniają biznesmenom podjęcie decyzji o inwestowaniu. "Nie wiemy, czy za chwilę nie będzie 40-proc. podatku, nie wiemy, jakie będą skutki dwóch systemów prawnych - co jest efektem konfliktu z Trybunałem Konstytucyjnym. Nie wiemy, czy będą sankcje ze strony UE. Niewiadomych jest cała masa - co powoduje, że cała masa potencjalnie zyskownych projektów nie wygląda wcale tak ciekawie. Lepiej zarobione pieniądze przechować w jakimś bezpieczniejszym miejscu - najlepiej za granicą"- pisze na blogu "Polityki" przedsiębiorca Tomasz Kasprowicz.

Ale przyznaje, że "paradoksalnie Kaczyński dotknął sedna problemu". "Przedsiębiorcy tak krajowi, jak zagraniczni wolą zaczekać, aż "powrócą dawne czasy". Czasy stabilności, przewidywalności - normalności" - podsumowuje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM