Boni: Przyszły rok będzie trudny

Rozmowa Jacka Żakowskiego z Michałem Bonim, przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów
Jacek Żakowski: Dziś rząd spotyka się z nauczycielami w sprawie przyszłorocznych podwyżek. W powietrzu wisi też sprawa drugiej transzy tegorocznej podwyżki.

Michał Boni: Ta sprawa nie wisi w powietrzu. Na czerwcowym spotkaniu zostało jasno powiedziane, że od września na sto procent będzie pięcioprocentowa podwyżka. Nie ma żadnych obaw.

Jacek Żakowski: A w przyszłym roku?

Michał Boni: Przyszły rok będzie trudny. Taki model, w którym tegoroczne podwyżki od stycznia i od września on przenosi skutki na przyszły rok. Te skutki to jest około miliarda złotych, czyli w konstrukcji budżetu trzeba mieć miliard złotych więcej na wynagrodzenia dla nauczycieli w stosunku do tego roku. W wielu sektorach i dziedzinach płace maleją albo są na tym samym poziomie. Z budżetowego punktu widzenia bardzo trudno jest rozmawiać.

Jacek Żakowski: To była osobista ambicja pana Premiera, żeby nauczycielom w Polsce zacząć godnie płacić.

Michał Boni: To nie jest kwestią osobistej ambicji tylko kalkulacji. Jeśli spojrzeć na uzyskiwany wzrost wynagrodzeń przez różne grupy od końca lat dziewięćdziesiątych do 2007 roku, to nauczyciele byli w pewnym sensie na cenzurowanym. Różne zmiany, które zachodziły nie powodowały wzrostu wynagrodzeń. Z punktu widzenia przyszłości także działań na rzecz poprawy jakości edukacji, to bardzo ważne zadanie, stąd w 2008 roku te płace wzrosły o około 10 procent, w tym roku pięć plus pięć ze skutkami przechodzącymi na przyszły rok. To tempo jest wysokie. W przyszłym roku to również może być pięć plus pięć, ale zaznaczyliśmy w porozumieniu z e związkami, że trzeba będzie sprawdzić jakie są warunki budżetowe.

Jacek Żakowski: Czy są tak trudne, że nauczyciele je dostaną czy nie?

Michał Boni: Przedmiotem negocjacji jest to żeby zobaczyć jaka jest skala możliwych podwyżek. Jasno trzeba powiedzieć, że nie chodzi o to żeby ich w ogóle nie było. Czy jest możliwa taka skala pięć plus pięć i temu będziemy się przyglądali podczas dzisiejszych rozmów.

Jacek Żakowski: Czy rząd już to liczył? Co wam wychodzi z rachunków?

Michał Boni: Gdyby chcieć zrealizować pięć plus pięć to jest 3,2 mld w przyszłym roku samej tej podwyżki. Minister Rostowski mówi, że tyle nie ma. I musi tak mówić, bo jesteśmy w fazie konstruowania budżetu a ten budżet musi być bardzo ostrożny. Cieszą nas dobre wyniki, impulsy w gospodarce, wskaźniki wyprzedzające, ale z nich radykalnego przyrostu podatków nie ma i nie będzie. Tutaj potrzebna jest ostrożność. W dzisiejszych rozmowach chciałbym przedstawić różne dane i powiedzieć chcemy dokonać podwyżki wynagrodzeń w przyszłym roku, bo uważamy, że to jest ważne i istotne. Natomiast do dyskusji jest skala, taka, która jest możliwa do udźwignięcia przez budżet.

DOSTĘP PREMIUM