Gardias: Dyrektor nie chce już rozmawiać

Rozmowa Jacka Żakowskiego z Dorotą Gardias, przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych
Jacek Żakowski: Przyjechała Pani do nas z Radomia. Jaka tam jest sytuacja?

Dorota Gardias: W tej chwili, od wczoraj pielęgniarki zaczęły okupację gabinetu dyrektora. Jest to jedna z form związkowej walki. Nie można zupełnie obojętnie przechodzić obok tej grupy zawodowej. Nie ma dialogu, nie ma dyrektora, z którym możemy rozmawiać. Tzn. dyrektor jest, ale nie ma osoby, z którą moglibyśmy rozmawiać, prowadzić dialog. Dyrektor nie chce już rozmawiać. Po raz pierwszy byłam na takich negocjacjach, że napotykam mur i w ogóle na niezrozumienie dlaczego przychodzą pielęgniarki. Pół roku negocjowały. Ciągle dla nich nie ma pieniędzy. To nie są negocjacje, obraziłabym słowo "negocjacje". To są rozmowy przeciągające się. Dyrekcja tłumaczy jaka jest nieszczęśliwa, bo ma duże długi. To jest problem dyrekcji, zarządzających, organu założycielskiego, problem braku kontroli nad tym co dzieje się z pieniędzmi publicznymi. Jak one są wydatkowane, kto je wydaje i w jaki sposób. Brak odpowiedzialności na każdym szczeblu do Ministerstwa Zdrowia.

Jacek Żakowski: Może pielęgniarki chcą zbyt wiele. Premier powiedział, że tam jest sześćset łóżek i sześćset pielęgniarek. Czy to nie jest za dużo?

Dorota Gardias: Sześćset pielęgniarek w szpitalu na sześćset łóżek. Tam nie pracuje tyle pielęgniarek tylko pięćset sześćdziesiąt. Normy w pielęgniarstwie to bardzo trudna rzecz. Proszę odliczyć pielęgniarki na sali operacyjnej, w anestezjologii, we wszystkich gabinetach specjalistycznych, pielęgniarki w radiologii, przy badaniach naczyniowych i dopiero wtedy zostaje ta mała grupa pielęgniarek przy pacjencie. Czy my chcemy mieć dobrą opiekę? I do tego one pracują na zmiany.

Jacek Żakowski: Czyli wolno im wychodzić do domu. Nie siedzą tam całą dobę?

Dorota Gardias: One pracują dwanaście godzin. Pielęgniarka średnio w tygodniu pracuje sto sześćdziesiąt osiem do stu siedemdziesięciu dwóch godzin.

Jacek Żakowski: Ile tak naprawdę jest pielęgniarek w tym szpitalu, żeby przybliżyć to panu Premierowi?

Dorota Gardias: Pięćset sześćdziesiąt. Z tych informacji, które mamy...

Jacek Żakowski: A ile jest tych pracujących przy łóżkach?

Dorota Gardias: Musiałabym, dokonać parę rachunków. Dwadzieścia sześć oddziałów, średnio dwie lub trzy pielęgniarki na dyżurze, w zależności od ilości łóżek. Nie mamy w Polsce norm, nikt nie chce tego liczyć.

DOSTĘP PREMIUM