Nowak: Politycy PiS i SLD boją się komisji hazardowej

Gościem Dominiki Wielowieyskiej w "Poranku Radia TOK FM" był Sławomir Nowak, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej
Dominika Wielowieyska: W Rzeczpospolitej przeczytałam, że Przemysław Gosiewski chodzi po Sejmie i namawia by komisji hazardowej nie było w ogóle. Do tego Janusz Palikot opowiada, choć niestety nie przedstawia dowodów, że Gosiewski miał jakiś wyjątkowy wpływ na tę ustawę. Czy do pana też Przemysław Gosiewski przychodził w tej sprawie?

Sławomir Nowak: Nie. Ja generalnie rzadko jestem rozmówcą polityków PiS-u, ale akurat z tego się cieszę.

Dominika Wielowieyska: Ale słyszał pan, że część posłów PiS-u zabiega o to?

Sławomir Nowak: Rzeczywiście, kuluary sejmowe huczą od tego, że koledzy z PiS-u, analizując rozwój sytuacji, pewnie odtwarzając sobie różnego rodzaju rzeczy z przeszłości, zaczynają się obawiać, że ta komisja hazardowa (zwłaszcza w tej roli, którą złożyła Platforma Obywatelska, żeby wyjaśnić kwestię powstawania ustawy o automatach o niskich wygranych od 2003 roku aż do dzisiaj), może być bardzo niebezpieczna i niewygodna dla polityków i SLD, i PiS-u.

Dominika Wielowieyska: Dlaczego?

Sławomir Nowak: Przez te historie z 2006 roku, jak pracowano nad ustawą, gdy były trzydzieści trzy kartki ustawy Gilowskiej, dokładającej opłaty i jej szumne zapowiedzi, że ma miliard złotych. Pamięta pani tę konferencje prasową, gdzie Gilowska wyszła i zapowiadała: "Mam dobrą wiadomość dla polskiego sportu. Będzie miliard złotych na stadion narodowy." - to on miał być właśnie z tego. Po dwóch latach nie było ani miliarda ani ustawy Gilowskiej. Z trzydziestu trzech znalazła się jedna kartka nowelizacji ustawy. Więc cała ta sytuacja musi zostać skrupulatnie wyjaśniona. Myślę, że stąd się bierze takie napięcie w PiS-ie, że może jednak lepiej zostawić tę sprawę, nie wyjaśniać.

DOSTĘP PREMIUM