Boni: Już w lipcu dyskutowaliśmy o ustawie hazardowej

Gościem Jacka Żakowskiego w "Poranku Radia TOK FM" był Michał Boni, szef zespołu doradców premiera
Michał Boni: Według danych policji bardzo wiele osób, które jako młodociani zaczynają działalność przestępczą, zaczyna od potrzeby pieniądza na dalszą grę w automatach o niskich wygranych. To jest przestępczość, to jest oczywiście zagrożenie uzależnieniem. Zadaliśmy sobie pytanie, czy w tych debatach dotyczących hazardu w Polsce, regulując ten rynek (bo on jednak jakieś regulacje miał), nie zapomniano o tym, że coś jest nieszczelne i że to się rozlewa taką falą, która zaczyna wywoływać negatywne skutki. To był pomysł na to, żeby zacząć rozważać różne możliwości. I rozmowa u pana premiera 30 lipca była rozmową z jednej strony w kontekście budżetu, z drugiej strony w kontekście tego pytania moralnego, społecznego. Stąd te dwa wątki: jak pogodzić w nowych rozwiązaniach to co jest jakąś potrzebą budżetu, a z drugiej strony zrealizować - i to na pierwszym miejscu - to co ograniczałoby negatywne skutki tak rozrośniętego hazardu.

Jacek Żakowski: Czyli to było wcześniejsze niż słynna rozmowa pana Chlebowskiego?

Michał Boni: Tak, to było wcześniejsze

Jacek Żakowski: A kto na to wpadł? Czy to przyszło od strony tych, którzy chcieli rozluźnić tych tam "Stefków"? Skąd to się wzięło?

Michał Boni: Nie chcę tu zdradzać kulis różnych dyskusji. Zawsze, w każdym rządzie, w każdej instytucji, jest faza takich pierwszych dyskusji. Intuicja pana premiera była oczywista: co zrobić, żeby skala tych przedsięwzięć nie była tak duża i czy można to zrobić bezpiecznie.

Jacek Żakowski: Już wtedy w lipcu?

Michał Boni: Tak, już wtedy. Zresztą, tak jak rozmawialiśmy często o różnych zagrożeniach dla młodego pokolenia, rozmawiając o rzeczach pozytywnych - Orliki, Radosna Szkoła - rozmawialiśmy też o negatywnych. Proszę sobie przypomnieć taką batalię, jaką toczono chyba rok temu z inicjatywy pana premiera, dotyczącą sprzedaży w internecie dopalaczy. I cała dyskusję jak prawnie to ograniczyć. To nie jest prawnie łatwe do wprowadzenia.

DOSTĘP PREMIUM