Ks. Adam Pilch

- Odwodził od działań nieprzemyślanych i chybionych, a innych pocieszał. - ks. Adama Pilcha wspomina parafianin Marek Mrozowski. - Gdyby nie to, nie byłoby go w tym samolocie - dodaje Joanna.
"Jestem luteranką, ks. Adam Pilch był moim księdzem. I ciągle widzę Go, jak stoi po nabożeństwie w drzwiach kościoła, uśmiechnięty, z wyciągniętą ręką na pożegnanie. Trudno zrozumieć, że już tam nigdy nie stanie." Małgorzata

"Ks. Adam Pilch był przyjacielem mojej koleżanki, która 10 kwietnia miała stanąć na ślubnym kobiercu. Był jej powiernikiem w trudnych sprawach, był - jak mówi Ewa - 'księdzem na telefon', gotowym zawsze wysłuchać i pomóc niezależnie od pory dnia i nocy. Kiedy się dowiedział, że planowany na 10 kwietnia ślub musi się odbyć w innym terminie, bo Ewa i jej narzeczony nie dostali pożyczki z banku na ten cel, był wściekły. Gdyby nie to, nie byłoby go w tym samolocie..." Joanna

"Ksiądz Adam Pilch, proboszcz Parafii Ewangelicko - Augsburskiej Wniebowstąpienia Pańskiego w Warszawie. Jedna z najmądrzejszych osób, które dane mi było znać. Niezwykle ciepły, otwarty, zawsze i w każdej sytuacji uśmiechnięty - nigdy nie odmawiał, gdy prosiło się go o radę. Potrafił odpowiedzieć na każde zadane mu pytanie. Wspierający, niesamowity człowiek. Dla wielu z nas był autorytetem. Nigdy go nie zapomnimy. : K.

"Ks. Adam Pilch - nasz najlepszy pasterz, ewangelików z parafii Wniebowstąpienia Pańskiego w Warszawie. Zawsze dostępny, dobry, kompetentny, mądry. A przy tym skromny, nie zabiegający o zaszczyty. Dla nas ogromna strata... Czy jego obecność w Katyniu coś by zmieniła? Jego kazania zawsze pomagały zachować godność i wiarę w codziennym życiu. Pozostawił żonę i córkę, osierocił kilkuset parafian... Żal i smutek..." Paweł

Księdza pułkownika Adama Pilcha poznałem w ramach grupy studenckiej w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Trójcy w Warszawie, którą prowadził jako student ostatnich lat teologii na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Potem był wikariuszem diecezjalnym Diecezji Warszawskiej i znowu pracował w mojej ówczesnej parafii. Później nasze kontakty rozluźniły się. Mnie pochłonęła praca, działalność w harcerstwie, kolejne studia. W 2001 roku ksiądz Adam odnalazł mnie sam. Zachodziłem już wtedy do jego parafii na nabożeństwa. Jego kazania były zawsze dla mnie inspirujące. Ksiądz Adam poprzez jednego z uczestników grupy młodzieżowej wciągnął mnie do współpracy. Raz była ona z mojej strony bardziej intensywna, potem, po moim ślubie i przeprowadzce pod Warszawę poluzowała się. Ale cały czas ksiądz Adam pozostawał moim przyjacielem. To on pomógł mi usunąć przeszkody blokujące związek małżeński. Udzielał nam ślubu wspólnie z ówczesnym proboszczem św. Trójcy, chrzcił naszą córkę. Jednym z ostatnich jego zdjęć, jakie mam jest to, gdy pochyla się z modlitwą nad naszą Zuzią. Zawsze mogłem na niego liczyć. Pomógł mi wiele razy niczego w zamian nie oczekując i nie żądając. Zawsze dostępny. Jeśli jakieś obowiązki uniemożliwiały mu natychmiastową rozmowę, proponował najbliższy termin. Jest i pozostanie dla mnie wzorem duchownego i przyjaciela. Żegnaj Przyjacielu. Do zobaczenia w Domu Ojca."Maciej Pietraszczyk

"Pastor Adam Pilch? Człowiek mądry, dobry, pogodny, pełen ciepła. Udzielił konfirmacji mojemu synowi, pożegnał mojego ojca. Łączę się w bólu z Jego najbliższymi." Andrzej z Montrealu

"Adam Pilch - dobry, mądry życzliwy ludziom człowiek, z dużą kulturą osobistą i zawsze z uśmiechem na twarzy. Na wczorajszej mszy w Twoim kościele wszyscy płakali. Nikt się nie może pogodzić z tą stratą." AN

"Kiedykolwiek zabiegałem o spotkanie z księdzem Adamem Pilchem, dotyczyło ono zawsze ciężaru, którego nie umiałem już sam udźwignąć. Pewien jestem, że również innych parafian odwodził od działań nieprzemyślanych i chybionych, a innych pocieszał, kiedy tego potrzebowali. Wszystko to jednak przeszłość, nikt nie zmierzy tego, ile mu zawdzięczamy. Choć takimi słowami daję dowód braku wiary i rozsądku, zadaję sobie pytanie, czemu właściwie człowiek tam nam bliski i potrzebny wybiera się z prezydentem w jego ostatnią podróż, skoro już ona sama w sobie okazuje się niewyobrażalnym nieszczęściem? Jest to ogromny ból. Niech Bóg otoczy szczególną opieką żonę i córkę naszego proboszcza, a także cała jego rodzinę. Osierocona też została nasza parafia, która jest teraz jak trzoda bez pasterza, a wraz z nią cały Kościół ewangelicki w Polsce. Próbuję znaleźć pociechę w lekturze religijnej, ale jakie ma dziś znaczenie spór teologów o atrybuty Wiekuistego?" Marek Mrozowski

"Ksiądz Adam Pilch. Duszpasterz ewangelicki, wspaniały skromny człowiek. Proboszcz Parafii Wniebowstąpienia Pańskiego przy ul. Puławskiej 2 w Warszawie, zginął w tak młodym wieku, pozostawiając żonę i córkę, a także tłumy zrozpaczonych parafian. Nigdy jeszcze parafialny kościół nie pękał w szwach, jak dziś w trakcie mszy, którą miał rano sam poprowadzić..." Paulina

DOSTĘP PREMIUM