Maria Kaczyńska

- Wyszłyśmy ze spotkania z Nią nie oczarowane, ale zaczarowane jej ciepłem, prostotą i radością życia - tak Marię Kaczyńską wspomina Anna. - Miała niezwykle ciepłe, mądre i przede wszystkim pełne szacunku podejście do ludzi niepełnosprawnych - tak pisze Marta Lempart
"Pierwszy raz miałem okazję spotkać się z Panią Marią Kaczyńską podczas Gali Wolontariatu w Warszawie, nad którą honorowy patronat sprawowała właśnie Para Prezydencka. Podczas uroczystości Pani Prezydentowa wręczała nagrody dla osób, które szczególnie angażują się w prace na rzecz innym. Wtedy nie miałem okazji z nią porozmawiać, jednakże niezwykle ogromne wrażenie na mnie zrobiło ciepło i wielka życzliwość płynąca z tej osoby. W każdym jej słowie było tyle miłości skierowanej do bliźniego. Sama angażowała się w pracę charytatywną i dodatkowo nagradzała innych, którzy czynią tak jak ona ? mimo że sama żadnych wyróżnień nie zdobyła w tej dziedzinie. Ja podczas tejże Gali odebrałem nagrodę za III miejsce w konkursie na najlepszego wolontariusza w kraju - wręczył mi ją Marek Piekarczyk (TSA). Uroczystość ta była transmitowana przez TVP2, a Pani Maria Kaczyńska, jako honorowy gość, siedziała przez całą Galę na balkonie i oklaskiwała wszystkich nagradzanych społeczników. Kolejny raz spotkałem się z Panią Prezydentową 6 czerwca podczas koncertu w Filharmonii Narodowej z okazji 25-lecia Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, którego byłem wówczas podopiecznym. W trakcie przerwy między kolejnymi częściami koncertu zauważyłem, że Pani Maria jest w jednym z pokojów obok wraz z innymi zaproszonymi na tę uroczystość gośćmi. Na początku bałem się tam wejść, bo wydawało mi się, że nie wypada, a poza tym wszędzie dookoła stali funkcjonariusze BORu. Jednak gdy zobaczyłem, że Pierwsza Dama wychodzi, nie bacząc na wszystko, podszedłem do niej i przedstawiłem się, a także powiedziałem, że widzieliśmy się już podczas Gali Wolontariatu kilka miesięcy wcześniej. Parni Maria Kaczyńska zapytała mnie, czy to ja zdobyłem wtedy trzecie miejsce. Byłem niesamowicie zdziwiony tym, że Pani Prezydentowa mnie zapamiętała, przecież codziennie spotyka mnóstwo ludzi. Pogratulowała mi moich dokonań, powiedziała też, że bardzo podoba jej się to, co robię na rzecz innych i z wi!  Wielkim uśmiechem na twarzy zachęcała do dalszego działania. Złożyła mi również autograf z niezwykłą dedykacją: 'Z najserdeczniejszymi życzeniami dalszych sukcesów w działalności tak wspaniałej'. Później zapytałem, czy mogę sobie zrobić zdjęcie z Panią Marią. Pierwsza Dama nie wiedziała, że mam swój aparat i poprosiła minister z Kancelarii Prezydenta, żeby zrobiła mi zdjęcie swoim aparatem i później mi dostarczyła. Kolejny dowód na jej wspaniałomyślność i wielkie serce! Nie zapomnę nigdy też jej słów: 'Ale ja jestem przy Panu taka malutka', wypowiedzianych z niewinnością dziecka. Pod koniec naszej kilkuminutowej rozmowy, którą przerwał nam dzwonek kończący przerwę, poprosiła, bym pozdrowił swoich rodziców i pogratulował im, że tak mnie wychowali. Chyba do końca życia nie zapomnę wielkiego optymizmu i pogody ducha bijących od Pani Marii. Była to z pewnością nadzwyczajna osoba. Taka, jakich mało na świecie. Teraz pewnie jest w niebie i tam obdarza wszystkich dobrocią i swoją wielką miłością do innych. Bóg ją zabrał, bo widocznie jej potrzebował. Nam pozostaje tylko starać się ją naśladować, próbować być jak Ona." Michał Misiorek

"Ktoś ze znajomych poprosił by napisać więcej o spotkaniach z Panią Marią Kaczyńską O tak, po spotkaniu w Pałacu była konferencja związana z Rodzicielstwem Zastępczym, na która Pani Maria przyjechała wprost z lotniska. Skołowana i nieprzytomna (leciała ze Stanów), ale oczywiście pogodna. Po prostu przyszła, spóźniona, ale była, razem z cudną swoja pomocnicą Panią Izą Tomaszewską, która i w ostatniej drodze jej towarzyszyła. Wtedy na tej konferencji (w Sejmie) miałam szczęście (teraz to wiem na pewno) odbierać ją od drzwi. Pamiętam chwyciła mnie pod rękę i natychmiast opowiadała o dzieciach z Polonii Amerykańskiej, z którymi się widziała. Potem zaprowadzona na sale obrad wyraźnie wyczuła zapach kotów i rozbawiona teatralnym szeptem snuła wizję inwazji kotów na Sejm. Nie wyszła z konferencji po jej otwarciu, była z nami do jej pierwszej przerwy. Uważna, skupiona, oddana i przeraźliwie zmęczona..."Anna

"Miałam szczęście poznać Panią Marię Kaczyńską. I przekonać się jaką kochaną i pogodną była osobą. Jakiś czas temu zgodziła się patronować przedsięwzięciom dotyczącym pięknej idei Rodzicielstwa Zastępczego. Z tej okazji chętnie spotykała się z rodzinami zastępczymi. Bywało też, że zapraszała na spotkania rodziny do siebie, do Pałacu. Pamiętam, szczególnie jedno z takich spotkań. Siedzimy przy stole w saloniku (byłam na tym spotkaniu jedną z osób wspomagających organizację, to był mój pierwszy kontakt z Panią Prezydentową). Czekamy na gości, na rodziców z dziećmi. Przychodzi Pani Prezydentowa. Od drzwi, od pierwszego momentu z pogodą wita się, rozmawia z każdym komu podaje rękę. Siada. W tym momencie w zamieszaniu upada jej torebka, a zawartość rozsypuje dokoła. Z koleżanką rzucamy się na pomoc, gotowe wyręczyć Pierwszą Damę. A Pani Maria natychmiast zanurza się pod stół, dołącza tam do nas. I z radosnym komentarzem "no widzicie jaka ze mnie niezdara", śmiejąc się i ciągle gadając zbiera z nami co możliwe, zupełnie nie przejmując się tym, jak to z zewnątrz wygląda.

Na tym samym spotkaniu, poprosiła zaproszone dzieci, by jeśli chcą (był Dzień Matki) wystąpiły dla mam i coś zaśpiewały, powiedziały. Zgłosiło się czworo dzielnych ochotników (tego oczywiście nie było w planie). Gdy śpiewały Pani Maria, skinęła na pana z BOR-u i cichutko poprosiła o przygotowanie wiązanek kwiatków dla małych występujących. Kwiaty zostały dyskretnie doniesione i wręczone przez Panią Prezydentową każdemu artyście ku zaskoczeniu i dzieci, i mam. Spotkanie dobiega końca. Pani Maria żegna gości, rozgląda się po saloniku, patrzy na nas i z tym swoim kochanym uśmiechem mówi: "A dla Was nic nie mam! Ale poczekajcie, zaraz zaradzimy". Po czym stanowczym krokiem podchodzi do solidnie uformowanego, pięknie skomponowanego bukietu róż, stanowiącego artystyczną dekoracje i ozdobę saloniku. I zdecydowanym ruchem wyrywa kilka z nich. Zdewastowała bukiet, a my dostałyśmy róże od pani Prezydentowej. Wyszłyśmy nie oczarowane, ale zaczarowane jej ciepłem, prostotą i radością życia. Potem byłe kolejne, podobne spotkania... Moje zaczarowanie Panią Marią nie przeminie." Anna

"Maria Kaczyńska miała niezwykle ciepłe, mądre i przede wszystkim pełne szacunku podejście do osób z niepełnosprawnością, w szczególności z niepełnosprawnością intelektualną, z którymi stykała się patronując wielu imprezom, i uczestnicząc w nich - wielki dar! Znała różnicę między litością a współczuciem i była w tym absolutnie prawdziwa". Marta Lempart

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM