Biedroń pisze do premier ws. problemów finansowych Słupska. Chce pieniędzy na ratowanie miasta

Gdy sąd nakazał spłatę zaległych 24 mln zł za niedokończoną budowę aquaparku, "Słupsk stanął na krawędzi katastrofy finansowej". Żeby ratować budżet, prezydent miasta wysłał pismo m.in. do samej Ewy Kopacz. Robert Biedroń liczy, że premier udzieli "bezzwrotnego wsparcia finansowego umożliwiającego spłatę zobowiązań".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Niemal 24 mln zł to odszkodowanie, które Słupsk musi zapłacić firmie Termochem za niedokończoną budowę aquaparku. - Obecne rozstrzygnięcie jest wyjątkowo niekorzystne dla miasta, Słupsk stanął na krawędzi katastrofy finansowej - mówił po ogłoszeniu wyroku sądu Robert Biedroń. Roczny budżet Słupska to ok. 500 mln zł, więc odszkodowanie w kwocie 24 mln zł to rzeczywiście poważny cios dla miasta tej wielkości. Dodatkowo Słupsk jest zadłużony na ponad 260 mln zł.

W trzystronicowym liście skierowanym do premier Ewy Kopacz Biedroń informuje, że miasto może zapłacić jedynie niemal 17 mln zł odszkodowania. Pozostała kwota mogłaby wpłynąć do kasy Słupska jako dotację budżetu państwa do jednej z miejskich inwestycji infrastrukturalnych - sugeruje prezydent. "Pozwalam sobie zwrócić się do Pani z prośbą o udzielenie miastu Słupsk bezzwrotnego wsparcia finansowego umożliwiającego spłatę zobowiązań wynikających z tego wyroku" - apeluje.

Biedroń zaznacza też po raz kolejny, że za problemy miasta jest odpowiedzialny jego poprzednik, Maciej Kobyliński. "Już w grudniu 2014 r., chcąc zapoznać się z sytuacją finansową miasta, zleciłem przeprowadzenie dogłębnej analizy. Wyniki okazały się druzgocące" - podkreśla prezydent. Jak dodaje, wszystkie dochody Słupska władze przeznaczały na koszty utrzymania miasta, a pieniądze na inwestycje czy spłaty kredytów pozyskiwano z nowych pożyczek i zysków ze sprzedaży majątku.

"Zaproponowałem Biedroniowi pomoc. Nie otrzymałem odpowiedzi"

W porannej rozmowie z Radiem Gdańsk Stachurski oświadczył jednak, że już zaproponował miastu pomoc. Wojewoda pomorski miał to zrobić tuż po ogłoszeniu wyroku. - Dzwoniłem do Roberta Biedronia zaraz po tej wiadomości. Zadeklarowałem pomoc w tej sprawie. Do tej pory nie otrzymałem żadnego telefonu. Wygląda na to, że prezydent Słupska sobie radzi - mówił.



Rzecznik Stachurskiego uściślił w rozmowie z portalem tvn24.pl, że nie chodzi o to, by całą brakującą kwotę przekazać miastu z budżetu wojewody. - Prezydent miał się zastanowić nad możliwym zakresem pomocy i wsparcia. Temat miał być kontynuowany podczas spotkania, którego termin wskazać miał Robert Biedroń. Ustalono, że to prezydent Słupska odezwie się do wojewody w tej kwestii. Pan wojewoda czeka więc na sygnał i jest gotowy, aby kontynuować rozmowę na ten temat - mówił Roman Nowak.

Wypowiedzią Stachurskiego jest zaskoczony dyrektor biura Biedronia, Marcin Anaszewicz. - Pismo wysłaliśmy wczoraj, być może jeszcze nie trafiło na biurko pana wojewody. Zawarliśmy tam propozycję wsparcia miasta. Chodzi o dwa miliony złotych na tak zwane zadania zlecone. Na tyle szacujemy niedobór w tym zakresie. Gdyby pan wojewoda zgodził się na wyrównanie tej kwoty, bardzo pomogło by to nam w uregulowaniu należności - podkreślił w rozmowie z Radiem Gdańsk.

Słupsk musi zapłacić odszkodowanie dla wykonawcy aquaparku do połowy lipca. Choć miasto nie może się odwołać od decyzji sądu arbitrażowego, zaskarżyło już wyrok, zarzucając mu błędy formalne. Magistrat złożył też wniosek o wstrzymanie egzekucji 25 milionów trzydzieści dni po uprawomocnieniu się wyroku - podaje rozgłośnia.



"Bezbożnik". Robert Biedroń dla Gazeta.pl o religii, miłości i rządach w Słupsku [ALFABET BIEDRONIA]>>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM