Lis: Szydło i Duda u władzy? To aksamitny zamach na konstytucję. Czegoś takiego nie było od Jaruzelskiego

"Prezydent i premier będą podwładnymi człowieka, który sprawując pełnię władzy nie będzie ponosił żadnej konstytucyjnej odpowiedzialności" - pisze Tomasz Lis w "Newsweeku" o perspektywie objęcia władzy przez Andrzeja Dudę jako prezydenta i Beatę Szydło jako premiera. Według publicysty i tak będzie za nimi stał Jarosław Kaczyński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"PiS już wie i prezes PiS wie, że partia nie wygrywa wyborów, póki jej twarzą jest Kaczyński" - pisze w "Newsweeku" Tomasz Lis. Dlatego, zdaniem publicysty, prezes PiS wpadł na "fortel doskonały" - o władzę mają się ubiegać "nie-Kaczyńscy". I choć pomysł jest, jak zaznacza Lis, prostacki, to jednak skuteczny.

Prawybory w głowie prezesa

"Prezes w drodze przeprowadzonych w swej głowie prawyborów postawił na drugoligowego kandydata płci męskiej, który za chwilę zostanie prezydentem" - pisze o Andrzeju Dudzie Lis. I zauważa, że teraz Kaczyński stawia na kobietę, czyli Beatę Szydło, która niedługo może zostać premierem.

Zdaniem Lisa Kaczyński stara się minimalizować ryzyko, że jego ludzie będą chcieli wybić się na niezależność jak kiedyś Kazimierz Marcinkiewicz. Po pierwsze niezwykle uważny miał być "scanning psychologiczny". Po drugie jeśli Duda myśli o reelekcji, będzie musiał utrzymać zaufanie Kaczyńskiego, by za pięć lat znów sięgnąć do kasy partyjnej podczas kampanii.

"Czegoś takiego nie było od epoki Jaruzelskiego"

Lis wskazuje na niebezpieczeństwa wynikające z faktu, że prezydent i premier "będą podwładnymi człowieka, który sprawując pełnię władzy nie będzie ponosił żadnej konstytucyjnej odpowiedzialności". Zdaniem publicysty oznacza to groźbę "aksamitnego zamachu na naszą konstytucję". "Czegoś takiego, łącznie z podobną kumulacją władzy, nie było w Polsce od epoki Jaruzelskiego" - kwituje.



Cały felieton w najnowszym "Newsweeku" >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM