Związki partnerskie są do wprowadzenia. Co trzeba zrobić i kiedy to się uda?

Polska jest wciąż krajem, który nie posiada prawnych regulacji dotyczących formalnych związków partnerskich. Na czym polegają i czy w jest szansa na przełom w tej sprawie?
Nie trzeba zbyt uważnie obserwować mediów by wiedzieć, że dyskusja o związkach partnerskich należy do jednego najbardziej zaognionych sporów w polskiej debacie publicznej. Podczas głosowania w 2013 nad wprowadzeniem projektu ustawy o nich Krystyna Pawłowicz z PiS mówiła, że "społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku", a Franciszek Jerzy Stefaniuk z PSL wyrażał swoje oburzenie twierdząc, że to rozwiązanie promuje "upadek moralny". Natomiast na przeciwległym biegunie polskiej polityki Barbara Nowacka z Twojego Ruchu zadeklarowała, że nie weźmie ślubu ze swoim partnerem, jeśli kwestia związków partnerskich nie zostanie uregulowana. Co tak emocjonuje prawicowym polityków a jest ważnym postulatem liberałów?

Czym są związki partnerskie?

Wprowadzenie rejestrowanych związków partnerskich to uznanie w świetle prawa innego związku intymnego niż małżeństwo. Nikt nie ukrywa, że to rozwiązanie skierowane jest przede wszystkim do par homoseksualnych, choć mogą je też zawierać osoby różnej płci. Dzięki niemu partnerom przysługuje informacja choćby o stanie zdrowia pacjenta. To szczególnie ważne w sytuacji, gdy pacjent zostanie przyjęty do szpitala po utracie przytomności i nie ma może nikogo upoważnić. Związki partnerskie zezwalają też na odbiór korespondencji czy reprezentację partnera w wielu instytucjach, prawo do możliwości odmowy składania zeznań w sprawie przeciwko partnerowi i prawo do zasiłku z tytułu opieki nad osobą niepełnosprawną. Złożony w 2013 r. projekt SLD pozwalał na m.in. wspólne rozliczanie się, dziedziczenie po sobie czy prawo do pochowania partnera. Taki związek zawierany byłby w urzędzie stanu cywilnego.

Dekada batalii w Sejmie i Senacie

Pierwszy raz kwestia związków partnerskich została poruszona przez senator Marię Szyszkowską w 2004. Senat zatwierdził przedstawiony przez nią projekt ustawy, ale nie został poddany głosowaniu w sejmie przez nieuwzględnienie go przez marszałka Włodzimierza Cimoszewicza. W lipcu 2012 r. ponad 320 posłów, w tym blisko 150 z PO, zablokowało czytanie projektów złożonych przez SLD i Twój Ruch. W 2014 odbyło się głosowanie nad projektem Twojego Ruchu, ale również został odrzucony. Pod koniec maja 2015 roku polscy parlamentarzyści kolejny raz nie wyrazili zgody na wprowadzenie wspominanego projektu SLD do porządku obrad.

Premier Ewa Kopacz, która poparła projekt Twojego Ruchu, w swoich wypowiedziach obiecywała prace nad odpowiednią ustawą w następnej kadencji. Jednak podczas głosowań za jej rządów stale powtarzała się podobna sytuacja - za było SLD i Twój Ruch oraz liberalne skrzydło PO (około 100 posłów), a przeciw PSL, PiS, Sprawiedliwa Polska i konserwatywne skrzydło Platformy (około 50 posłów). Tym samym premier nie udało się przekonać do poparcia któregoś z projektów blisko 90 posłów z koalicji rządzącej. Taka sytuacja niecierpliwi działaczy LGBT i zwolenników związków partnerskich - stąd jedna z najbardziej znanych postaci tego środowiska, Krystian Legierski, były działacz Zielonych i były radny SLD, oświadczył, że w wyborach prezydenckich zagłosuje na kandydata PiS, bo uważa, że PO i tak nie wprowadzi związków partnerskich, a nie odpowiadają mu działania partii na innych polach. W czasie kampanii prezydenckiej 2015 w Robert Biedroń, prezydent Słupska, były prezes Kampanii Przeciw Homofobii oraz pierwszy polski parlamentarzysta otwarcie deklarujący homoseksualizm, mówił o działaniach rządu w podobnym tonie - Nie zrobili nic, by rozwiązać sprawę chociażby związków partnerskich - stwierdził w wypowiedzi dla NaTemat. W swoim apelu na Facebooku skierowanym do kandydatów na prezydenta zapytał: - Kiedy w końcu związki partnerskie? My czekamy już 12 lat - napisał nawiązując do stażu związku ze swoim partnerem.

Para architektów sformalizowała związek w granicach polskiego prawa. Ale to wciąż mało

Według raportu opublikowanego we wrześniu 2014 r. przez Instytut Psychologii PAN 75 proc. badanych osób będących w związku homoseksualnym sformalizowałoby swój związek, gdyby tylko w Polsce istniała taka prawna możliwość. Stąd niektórzy szukają rozwiązań w granicach obecnego prawa. W wakacje 2014 głośna była sprawa architektów Marka i Jędrzeja Idziak-Sępkowskich - partnerów życiowych od 7 lat, którzy postanowili przeprowadzić szereg formalności by zalegalizować swój związek. Para podpisała notarialne pełnomocnictwa, testamenty, umowę partnerską oraz zdecydowała się na zmianę nazwiska. Na ich stronie Nasze Wielkie Krakowskie Wesele Idziak-Sępkowscy wyliczają wady takiego obejścia systemu - wciąż nie mają możliwości prawnych, by ubezpieczyć bezrobotnego partnera oraz nie mogą dziedziczyć po sobie emerytury. Nie mają również wspólnoty majątkowej, więc przekazywanie większych kwot fiskus może traktować jako pożyczkę albo darowiznę, a dziedzicząc po sobie majątek zostają w najwyższym progu podatkowym. Do tego zawarcie umowy partnerskiej nie zmieniło ich stanu cywilnego.

Szykuje się przełom? Niekoniecznie

Debata o związkach partnerskich w Polsce odbywa się dużo później niż w innych krajach, w szczególności Europy. Pierwszym państwem, które wprowadziło to rozwiązanie była Dania (1989). Większość krajów (m.in. Niemcy, Luksemburg, Wielka Brytania, Francja), które zdecydowały się na związki partnerskie dokonało tego na początku lat dwutysięcznych.

W wielu z nich uznanie tego typu relacji intymnej w świetle prawa otworzyło furtkę do legalizacji małżeństw homoseksualnych. Należą do nich Argentyna, Belgia, Dania, Irlandia, Hiszpania, Holandia, Islandia, Kanada, Luksemburg, Norwegia, Nowa Zelandia, Portugalia, Republika Południowej Afryki, Szwecja, metropolie Francji oraz wybrane stany Brazylii i Meksyku. Sporym przełomem może być niedawne zalegalizowanie małżeństw homoseksualnych w USA. Czy zainspiruje polskich polityków? Ewa Kopacz obiecuje przeforsować ją w następnej kadencji, ale nie wiadomo czy w ogóle PO będzie wtedy u władzy i czy będzie w stanie znaleźć sojuszników w przypadku, gdy ostatnie sondaże dają lewicy nikłe poparcie. Prezydent-elekt Andrzej Duda zadeklarował, że nie jest na "nie" w sprawie związków partnerskich. Ale czy to oznacza "tak"? W wywiadzie dla Wp.pl stwierdził: - Być może potrzebne jest uregulowanie osobistych relacji ludzi, które umożliwią im np. uzyskanie w szpitalu informacji o stanie zdrowia. Ale jestem absolutnie przeciwny rozwiązaniom, które podważają wartość małżeństwa. Nigdy nie zgodzę się na związki jednopłciowe - powiedział prezydent-elekt.

DOSTĘP PREMIUM