Znieczulenie przy porodzie już na życzenie pacjentki. Za darmo, ale szpitale nie są przygotowane na zmiany

NFZ zgodził się na dopłacenie do znieczulenia przy naturalnym porodzie bez limitów. Jednak władze szpitali twierdzą, że potrzebują czasu na zmiany organizacyjne, a niektórzy lekarze nie zgadzają się z zarządzeniem.
Cena z znieczulenia na życzenie? Teraz jest za darmo

Wcześniej znieczulenie było oferowane tylko w części placówek medycznych. Obecnie za każdy poród ze znieczuleniem szpital odstanie o ponad jedną piątą więcej - 2200 zł, a nie 1800 zł. Za to za cesarskie cięcie szpital dostanie nadal tylko 1800 zł. Ma to zachęcić pacjentki do rodzenia w sposób naturalny.

- Zwiększenie komfortu porodu naturalnego może mieć wpływ na zmniejszenie odsetka cesarskich cięć - komentuje prof. Stanisław Radowicki, konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii. Statystyki pokazują, że taka forma porodu jest stosowana u ponad 38 proc. rodzących. - To zdecydowanie za dużo - podkreśla prof. Radowicki. 

Szpitale niegotowe, lekarze sceptyczni

Przykładowo, w szpitalu na Zaspie, gdzie do tej pory nie podawało się znieczulenia zewnątrzoponowego, a stosowało podtlenek azotu łagodzący ból, pacjentki nadal go nie otrzymują. - W naszym szpitalu nie zapadły na razie żadne decyzje w tej sprawie - powiedział dr Jerzy Zabul, ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego szpitala na Zaspie.

- Najwięcej zależy tu od anestezjologów, którzy podają znieczulenie, bo to oni muszą odpowiednio zorganizować swoją pracę. A że jednego dnia przyjmujemy ok 13, 14 porodów, potrzebne jest przeorganizowanie ich pracy tak, by cały proces odpowiednio zabezpieczyć - stwierdził.

- Nie każda pacjentka kwalifikuje się do znieczulenia. Wpływ ma na to wiele czynników, ale ostateczna decyzja leży w rękach lekarza, a nie żadnych przepisów. Trudno więc mówić tu o znieczuleniu "na życzenie" - komentuje prof. Krzysztof Preis, kierownik Kliniki Położnictwa szpitala przy ul. Klinicznej w Gdańsku.

Portal donosi, że nowych przepisów nie stosuje się m.in. w szpitalu w Gdyni Redłowo. Andrzej Płoszyński, kierownik Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w tej placówce tłumaczy, że szpital dostał 2 lipca pismo z informacją, że zarządzenie już obowiązuje, bez wcześniejszego uprzedzenia.

DOSTĘP PREMIUM