Jan Ordyński: Wiem, że wylecę z TVP. Ale nie można trząść się jak galareta z tego powodu, że PiS dojdzie do władzy

- To wszyscy boją się tam PiS, żeby przerwać tą karygodną grę?! Operetka się odbywa! Gdzie jest premier, gdzie jest jakaś narada koordynacyjna, żeby wszystkich za ryj wziąć? - mówił o przedłużającym się śledztwie ws. afery taśmowej Jan Ordyński.
- Nie można trząść się jak galareta z tego powodu, że PiS dojdzie do władzy - mówił w Poranku Radia TOK FM Jan Ordyński. - Ja pracuję w mediach publicznych, wobec mediów publicznych PiS też zapowiada czystkę. Ale ja się nie trzęsę jak galareta. Bo wiem, że wylecę z mediów publicznych, jak PiS przyjdzie do władzy. Ale nie można kompletnie dezorganizować swojej pracy! - mówił Ordyński.

Ordyński powiedział to w kontekście do tego, jak mało państwo robi wobec afery taśmowej. - Dokonano ewidentnego przestępstwa, państwo jest zagrożone i państwo jest destabilizowane przez te zachowania - i pies z kulawą nogą nie przeciwdziała temu? To wszyscy są tam tchórzami? To wszyscy boja się tam PiS, żeby przerwać tą karygodną grę?! Operetka się odbywa! Gdzie jest premier, gdzie jest jakaś narada koordynacyjna, żeby wszystkich za ryj wziąć? - złościł się Ordyński.

Dominika Wielowieyska rzuciła: - A może jednak powołać komisję śledczą w Sejmie? Skoro mamy takie problemy ze zidentyfikowaniem...

Ordyński: - Za dwa miesiące będzie jeszcze większy bajzel niż dotąd. Nie wiem, może pani premier powinna wezwać szefów służb, zmyć im wszystkim głowę - nie jest to jakieś śledztwo, które nie wiadomo czego ma dotyczyć. Od roku to się toczy i wygląda po prostu na jedną wielką galaretę. Nic więcej. 

DOSTĘP PREMIUM