Baczyński: "Rebelia" to po prostu nowe wcielenie, zresztą bardziej eleganckie, starego "gorszego sortu"

- Urokiem prezesowego języka jest to, że prawdziwe znaczenia słów pozostają domyślne i nie poddają się prostemu i logicznemu rozbiorowi - pisze w nowej "Polityce" ocenia Jerzy Baczyński.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Urokiem prezesowego języka jest to, że prawdziwe znaczenia słów pozostają domyślne i nie poddają się prostemu i logicznemu rozbiorowi - pisze w najnowszej "Polityce" Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika. jego zdaniem 'rebelia', 'rebelianci' to po prostu nowe wcielenie, zresztą bardziej eleganckie, starego 'gorszego sortu'". Słowo rebelia pojawiło się w przemówieniu prezesa tuż przed obchodami 4 czerwca - rocznicy pierwszych wolnych wyborów, które i PiS, i prezydent Andrzej Duda demonstracyjnie zlekceważyli.

Pakiety polityczne

"Istotą politycznej oferty PiS jest sprzedaż pakietowa. Chciałeś w wyborach Dudę i Szydło, dostałeś w pakiecie Macierewicza i Ziobrę" - pisze również Baczyński. - Chcesz większej pomocy socjalnej państwa, obietnicy większego bezpieczeństwa i porządku, musisz zaakceptować resztę: całkowicie przejęcie przez partię i jej ludzi kontroli nad wszelkimi instytucjami państwa oraz - w zestawie - pogodzić się z panującą ideologią jednego narodu, jednej wiary, jednej politycznej woli, jednego przywódcy - twierdzi Baczyński.

Jak zaznacza, PiS dorobił się w ostatnim czasie "całej serii teorii na temat natury". Nazywa się go prawicą, lewicą, konserwatystami, narodowymi socjalistami, populistami, postkomunistami i katolickimi nacjonalistami. "Wszystko jakoś pasuje" - pisze publicysta, dodając, że wspólnym mianownikiem łączącym wizje jest niechęć partii do wolności - tak w gospodarce, jak w stylach życia i kulturze.

Cały komentarz w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka">>



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM