W Radomiu bp Libera mówił do PiS o "jadzie lewackiego multi-kulti" i "strachu europejskich bankierów". Tym: dał pastorałem po łbie

Stanisław Tym ubolewa, że w "niby-homilii" bpa Libery w Radomiu zabrakło miejsca dla ciemiężonych robotników w rocznicę ich protestów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Stanisław Tym w "Polityce" obszernie cytuje "niby-homilię" biskupa płockiego Piota Libery, którą wygłoszono podczas obchodów 40-lecia wydarzeń radomskiego Czerwca. - Wylał kubeł politycznych pomyj, których nie powstydziłby się nawet Jarosław Kaczyński - uważa publicysta.

Biskup Libera ganił tych, którzy rządzili przez ostatnie 27 lat, dostało się też tym, którzy sączą "jad lewackiej ideologii multi-kulti i każą odrzucać kulturę, w której wyrośliśmy - chrześcijańską, chrystusową". - W dalszym ciągu biskupiej oracji usłyszeliśmy, że tzw. nowoczesne demokracja w kraju i pogubiony duchowo zachód "panicznie przestraszyły się Polski". Dlatego Unia Europejska nas prześladuje. Nie o żaden Trybunał ani praworządność chodzi Brukseli, tylko o to, że Polska odnajdująca swą tożsamość w wierze Chrystusowej jest dla ateistycznych elit bankierów po prostu niewygodna - ironizuje Tym.

Publicysta ubolewa, że słowa biskupa niewiele miały wspólnego z protestem tysięcy robotników, z których wielu było bitych i wsadzanych do więzień. - Ale homilii słuchali elitarni komisarze PiS z Andrzejem Dudą, Beatą Szydło i Antonim Macierewiczem na czele. Kościół dał im pełne poparcie. Naiwniacy, którzy wierzyli, że Kościół może się upomnieć choćby o szacunek dla naszej konstytucji, dostali pastorałem po łbie - uważa Stanisław Tym.



DOSTĘP PREMIUM