Kaczyński w autobiografii: Dla Leszka i dla mnie 'okrągły stół' był czymś, co przypominało grę Józefa Piłsudskiego

"Jarosław jest dość szczery" - piszą o książce prezesa PiS Mariusz Janicki i Wiesław Władyka w "Polityce". "Zwłaszcza w prezentacji swojej głównej techniki politycznej, czyli: niedopowiedzeń, insynuacji, rozsiewania anonimowych, niesprawdzalnych pogłosek".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W najnowszej "Polityce" Mariusz Janicki i Wiesław Władyka czytają autobiografię Jarosława Kaczyńskiego. Wydana niedawno pozycja "Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC" opowiada m.in. o tym, jak Antoni Macierewicz przebierał się za kobietę, o wypadku samochodowym, który mógł być zamachem na życie szefa PiS, i spotkaniu z Krystyną Pawłowicz.

Pierwszy tom biografii został wydany pod koniec czerwca, traktuje o politycznej karierze prezesa PiS - od czasów działalności opozycyjnej w PRL ("Polityka zaczęła się dla mnie i Leszka w marcu 1968 roku") do 2001 - roku założenia partii. Swoją książkę podczas jednego z posiedzeń Sejmu przeglądał sam wyraźnie zadowolony Kaczyński.

Co zaś piszą w tygodniku Janicki i Władyka? Chociażby o kompleksie Jarosława, wynikającym z faktu, że jego brat został internowany, on zaś nie. Kaczyński, zaznaczają autorzy, "stwierdza w książce, że esbecy proponowali mu internowanie, ale odmówił i napisał stosowne odmawiające oświadczenie (co wydaje się kompletnie niewiarygodne)".

"Setki insynuacji, pomówień, brudnych sugestii"

"Jarosław jest dość szczery" - piszą autorzy artykułu. "Zwłaszcza w prezentacji swojej głównej techniki politycznej, czyli: niedopowiedzeń, insynuacji, rozsiewania anonimowych, niesprawdzalnych pogłosek i plotek. (...) W książce takich insynuacji, pomówień, brudnych sugestii są setki. Właściwie to jest główny element narracyjny ('mówiło się', 'słyszałem', 'podobno, ale w to nie wierzę', 'nie mam dowodów, ale...')".

"Linią przewodnią" książki jest wizja: dwaj bliźniacy i reszta. I tak na przykład prezes PiS pisze: "Dla Leszka i dla mnie 'okrągły stół' był czymś, co przypominało grę Józefa Piłsudskiego w czasie pierwszej wojny światowej. Nie odrzucił on deklaracji dwóch cesarzy, choć nie była satysfakcjonująca, przeciwnie - uzna ją za krok, który służył polskiej sprawie, wnosił ją na arenę międzynarodową".

Pojawia się również Ludwik Dorn. W dość nietypowej roli... Według dziennikarzy "Polityki", Kaczyński wydaje się pamiętać "każdy zjazd, konwencję, naradę, jakieś głosowania w trzeciorzędnych sprawach, chyba wszystkie spotkania i rozmowy. Jak stwierdza w książce Kaczyński, przy okazji jednego z takich spotkań: 'chodziło o to, by pogadać, i nie ma co ukrywać - wypić. Do wódki wystawiliśmy Ludwika Dorna, miał pod tym względem niebywałe możliwości'".

Cały tekst do przeczytania w "Polityce".





Balcerowicz o Jarosławie Kaczyńskim: Nie jest na pewno tytanem moralnym ani intelektualnym >>>

DOSTĘP PREMIUM