Czy Kaczyński mógł dostać szału przez słowa Błaszczaka? Stanisław Tym ma teorię

- Nie może być tak, że w Polsce są ludzie, którzy nie podlegają żadnej kontroli, którzy są ponad prawem - Mariusz Błaszczak skrytykował sędziów. I niechcący samego Kaczyńskiego. - Podobno prezes dostał szału i zagroził, że jeszcze jedna taka wypowiedź i minister poleci z rządu- pisze w "Polityce" Stanisław Tym.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W Warszawie odbył się nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich, czyli ludzi wykształconych i odpowiedzialnych, z których PiS postanowił definitywnie zrezygnować. Wyroki niedługo będą wydawaź komisarze ludowi wyznaczeni przez partyjnych decydentów, a niezależne sady powoli przejdą do historii. Choć oczywiście nie tej, której PiS zamierza uczyć w szkołach - pisze w najnowszej "Polityce" Stanisław Tym, satyryk i publicysta.

Przypomina też, że "szef MSWiA dorzucił w tej sprawie kilka swoich złotych myśli bitych w mennicy państwowej". - Zabronił najwyższym autorytetom prawniczym krytykowania rządu PiS wybranego z woli narodu. Oczywiście naród, czyli rząd, ma pełne prawo krytykować profesorów Rzeplińskiego, Zolla czy Strzembosza - zauważa Tym.

I wylicza dalej: Prokurator generalny i minister sprawiedliwości w telewizji zbeształ sędziów za niezawisłe wyroki - wszczął kompromitujące go śledztwo ws. TK. Prezydent zaś kolejny raz odmówił sędziom awansu. I co? Nic, choć trudno nie podziwiać go za stałość poglądów - pisze publicysta.

Zauważa też, że Mariusz Błaszczak miał jeszcze jedną księżycową refleksję: "Nie może być tak, że w Polsce są ludzie, którzy nie podlegają żadnej kontroli, którzy są ponad prawem". Gdy się o tym dowiedział Jarosław Kaczyński podobno dostał szału i zagroził, że jeszcze jedna taka wypowiedź i minister poleci z rządu - pisze Tym.

Cały felieton w najnowszej "Polityce">>

DOSTĘP PREMIUM