Macierewicz zapowiedział bombę. "WSieci": Nowe nagrania mają udowodnić, że w kokpicie nie było Błasika. Jest też "taśma od Łotyszy"

"Na nagraniach z kokpitu tupolewa nie ma głosu gen. Błasika. Odszumiony zapis to efekt pracy, która powinna być wykonana sześć lat temu - piszą Mariusz Wikło i Marek Pyza w tygodniku "wSieci". To rozwinięcie myśli Antoniego Macierewicza, który zapowiedział upublicznienie "szokujących" informacji o katastrofie smoleńskiej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Antoni Macierewicz zapowiedział niedawno ujawnienie nowych nagrań z prezydenckiego tupolewa. "Sięgnięto po pomoc zewnętrznych ekspertów, a także po najnowsze narzędzia do czyszczenia dźwięku i najlepsze dostępne technologie rozpoznawania głosu" - piszą w nowym "wSieci" Marek Pyza i Mariusz Wikło. "Efekt? Na 99,9 proc. na nagraniu nie pojawia się gen. Andrzej Błasik" - możemy przeczytać w tygodniku.

"Najnowsze ustalenia komisji Berczyńskiego rozstrzygają: na nagraniach z kokpitu tupolewa nie ma głosu gen. Błasika. Odszumiony zapis to efekt drobiazgowej pracy, która powinna być wykonana sześć lat temu. Nie pozwoliłoby to na lawinę bezpodstawnych oskarżeń wobec śp. szefa sił powietrznych. Aż dziw, że nie pomyślał o tym Jerzy Miller. A może myśleć mu nie kazano?" - zastanawiają się autorzy.

Macierewicz zapowiada ujawnienie "fałszerstwa"

Pojawia się również wątek nagrań, które polskiej stronie przekazała Łotwa. "Taśma od Łotyszy posłuży do zweryfikowania istniejących kopii zapisów czarnej skrzynki" - piszą.

Kilka dni temu Macierewicz w TVP Info mówił o "fałszerstwie" badającej katastrofę komisji Millera. - To jest bardzo ważny materiał. Będziecie mogli państwo usłyszeć, jak organizowano fałszerstwo tego, co zostało nazwane raportem państwa polskiego. Tu nic nie będzie udawane. Pokazuje, jak przygotowywano fałszerstwo - podkreślał polityk.

"Sam byłem wstrząśnięty"

- Sam byłem wstrząśnięty. Takiego cynizmu naprawdę dawno nie widziałem - mówił minister obrony. Jego zdaniem odpowiedzialność nie ogranicza się do szefa komisji, bo materiał "jasno mówi, z czyjego ramienia i na czyje polecenie występuje". Kiedy możemy spodziewać się opublikowania nagrań? - Nie ja wyznaczam ten termin, tylko przewodniczący komisji - powiedział.

Zdaniem Pyzy i Wikły komisja Millera i zespół Macieja Laska "do samego końca utrzymywały, że gen. Andrzej Błasik był obecny w kokpicie, wywierał presję na pilotów i przyczynił się do tragedii". Jak konkludują, to "tylko jedno z wielu kłamstw, z którymi mierzy się komisja Berczyńskiego".

Co ustaliła Komisja Millera, która jako jedyna badała katastrofę?

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania - konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu, którą forsował Antoni Macierewicz. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Kto do tej pory badał przyczyny katastrofy smoleńskiej?

Do lipca 2011 r. przyczyny katastrofy badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. Tragicznym lotem prezydenckiego tupolewa zajmował się też parlamentarny zespół smoleński, na którego czele stal Antoni Macierewicz. Jego raport z kwietnia 2015 r. zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce. Od lutego 2016 r. katastrofą zajmuje się podkomisja powołana przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM