Varga o "Smoleńsku": Najwidoczniej Polak nawet po śmierci może być szczęśliwy, pod warunkiem wszakże, że go Rosjanie zabili

Dla Krzysztofa Vargi "Smoleńsk" to połączenie "filmowego wykładu będącego ilustracją raportów komisji Macierewicza oraz artykułów z periodyków w rodzaju 'wSieci'". "Jako okazjonalny czytelnik prasy niepokornej co chwilę odnosiłem nieodparte wrażenie, że kwestie padające z ust protagonistów tej historii czytałem już kiedyś w owej prasie wręcz słowo w słowo" - pisze w "Dużym Formacie".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Ustawiającą opowieść jest jedna z pierwszych scen mających miejsce rano 10 kwietnia: otóż na bazarze warzywno-owocowym, gdzie główna bohaterka filmu robi akurat shopping, z jednego ze straganów wypada sprzedawca, krzycząc: 'Ludzie! Ruscy zabili Kaczora!'. Po tym mocnym wejściu reszta filmu poświęcona jest udowodnieniu tej bazarowej tezy" - pisze o "Smoleńsku" Krzysztof Varga.

"Smoleńsk" to jego zdaniem film "hybrydowy", Połączenie "filmowego wykładu będącego ilustracją raportów komisji Macierewicza oraz artykułów z periodyków w rodzaju 'wSieci'". "Jako okazjonalny czytelnik prasy niepokornej co chwilę odnosiłem nieodparte wrażenie, że kwestie padające z ust protagonistów tej historii czytałem już kiedyś w owej prasie wręcz słowo w słowo" - uważa pisarz. "Awangardowość 'Smoleńska' na tym też zatem polega, że jest to gazeta w wersji filmowej, publicystyka w formie ruchomych obrazów" - dodaje.

"Inni szatani byli czynni"

Krytykę grającej główną rolę Beatę Fido Varga uważa "za mocno przesadzoną". "Owszem, gra ona wzorcowo beznadziejnie, ale przecież dla samego filmu, dla jego przekazu znaczenia to nie ma najmniejszego" - zaznacza.

Reżyser Antoni Krauze powiedział niedawno, że "wpływ jego na kształt finalny 'Smoleńska' był mocno ograniczony, że film w istocie przechwycił producent, a za nim jakieś mroczne siły stojące, słowem, inni szatani byli tam czynni. Od dawna zresztą spekulowano, iż istotny wpływ na kształt 'Smoleńska' ma Wielki Montażysta".

"Powszechny entuzjazm wśród wszystkich poległych panuje"

Varga nie oszczędza też finałowej sceny spotkania zabitych w Katyniu oficerów i ofiar katastrofy. Zauważa, że "obejmują się, przybijają piątki, można powiedzieć, że powszechny entuzjazm wśród wszystkich poległych panuje". "Najwidoczniej Polak nawet po śmierci może być szczęśliwy, pod warunkiem wszakże, że go Rosjanie zabili" - dodaje pisarz.

Cały felieton w nowym "Dużym Formacie".





DOSTĘP PREMIUM