"Nacjonalistyczny rynsztok robi wrażenie, zwłaszcza w kościele. Ufam, że dla wielu katolików ks. Międlar będzie przestrogą"

Wg o. Józefa Puciłowskiego, biskupi powinni przygotować list pasterski nt. ksenofobii i nacjonalizmu. Bo problemu nie można bagatelizować. Tym bardziej, że radykalne hasła głoszą też duchowni, np. ks. Jacek Międlar. "On idzie drogą wykluczenia innych, a przecież Kościół z samej nazwy jest katolicki - czyli powszechny" - podkreśla dominikanin w rozmowie z "TP".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Ksiądz Międlar stał się praktycznie nadwornym duchownym radykalnych nacjonalistów. W pełni identyfikuje się z ideologią ONR. Za radykalne hasła głoszone podczas kazań był wielokrotnie karany przez Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Duchowny był przenoszony z parafii do parafii, nakładano też na niego zakaz wypowiedzi w mediach.

Pod koniec września ks. Międlar wystąpił z zakonu. Jak tłumaczą przełożeni duchownego, "to równoznaczne z odejściem z kapłaństwa". Podczas ostatniego programu Jana Pospieszalskiego, Międlar wystąpił bez koloratki.

Nacjonalizm "prokościelny i anty-Chrystusowy"

Dominikanin i historyk o. Józef Puciłowski nie ma żadnych wątpliwości, "nacjonalizm jest groźny dla Kościoła", mówi w wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego". Jak podkreśla, nacjonalizm "jest prokościelny i anty-Chrystusowy". A osoby wierzące powinny "nieustannie baczyć, czy to, co robią, jest zgodne z nauką Chrystusa".

"Ufam, że dla wielu katolików ks. Międlar będzie przestrogą. On idzie drogą wykluczenia innych, a przecież Kościół z samej nazwy jest katolicki - czyli powszechny. Takie wykluczanie jest niezgodne nie tylko z nauczaniem ostatnich papieży, ale w ogóle z Ewangelią. Ksenofobia nie ma nić wspólnego z wezwaniem 'idźcie, nauczajcie wszystkie narody'. Gdyby pierwsi uczniowie Jezusa myśleli ksenofobicznie, zostaliby w grajdołku palestyńskim i nigdy by stamtąd nie wyszli, bo cały świat był przeciwko nim, a była ich przecież tylko garstka. Dziwię się, że ktoś po skończeniu studiów teologicznych może gadać takie głupstwa" - stwierdza dominikanin w rozmowie z "TP".

Czas na list pasterski

Ostatnio sztandary ONR coraz częściej pojawiają się w kościołach. Tak jak w Białymstoku, gdzie wraz z ks. Międlarem narodowcy świętowali 82-lecie powstania Obozu Narodowo-Radykalnego.

"Wiem, że nacjonalistyczny rynsztok robi wrażenie, zwłaszcza w kościele. Jest kolorowo, butnie, głośno. Sądzę, że im właśnie o to chodzi - żebyśmy mieli wrażenie, że ich jest więcej, są silniejsi. Współczuje proboszczowi katedry, że nie wiedział, kim jest ks. Międlar - a powinien wiedzieć! Poza tym zawsze można wyprosić panów z chorągwiami, mówiąc 'Hola. hola to jest kościół'" - komentuje o. Puciłowski w rozmowie z "TP".

Zdaniem dominikanina, to co wydarzyło się w Białymstoku powinni "uważniej badać intencje mszalne i zaglądać w celebret duchownym proszącym o możliwość odprawienia mszy".

Jak ocenia, episkopat listem pasterskim powinien zareagować na działania nacjonalistów i ksenofobów. Według o. Puciłowskiego, powinien to być list "mądry, krótki - ale zdecydowanie piętnujący mieszanie nacjonalizmu z wiarą". I powinien zostać odczytany we wszystkich polskich parafiach i "wysłany do 'Naszego Dziennika' hołubiącego ruch radykalnie narodowy".





Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM