Michalski: Prawicowa mizoginia wybuchła z nową siłą przy okazji Czarnego Protestu, ale też Czarny Protest był jej konsekwencją

Cezary Michalski z "Krytyki Politycznej" o nienawistnej reakcji mężczyzn na strajk kobiet i tym, co dobrego on pokazał.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Prawicowa mizoginia wybuchła z nową siłą przy okazji Czarnego Protestu, ale też Czarny Protest był jej konsekwencją - spowodowali go przecież fanatycy z Ordo Iuris i Prawicy Rzeczpospolitej Marka Jurka. Fanatycy nie dlatego, że przedstawiają się jako żarliwi katolicy, ale dlatego, że własny wybór religijny chcą narzucić innym za pomocą państwowego prawa i organów ścigania - pisze w najnowszym "Newsweeku" Cezary Michalski. - Fanatyzm katolickiej prawicy i cynizm Kaczyńskiego okazały się mieszanką wybuchową. Dziesiątki tysięcy dziewczyn i kobiet wyszły na ulice polskich miast; w tym i te, które głosowały na PiS - komentuje publicysta przypominając, jak 3 października tysiące kobiet nie poszły do pracy, by protestować.

Michalski jako winnych wylicza i biskupów, którzy nienawidzą kobiet, i prawicowych dziennikarzy, i polityków, w tym Jarosława Kaczyńskiego, który słowami o rodzeniu zdeformowanych dzieci tylko po to, by je ochrzcić, doprowadził wiele kobiet do furii.

Kobiety współpracują, mężczyźni nie potrafią

Publicysta zwraca też uwagę na jeszcze jeden aspekt. - Widzieliśmy współpracujące z sobą lojalnie - broniące się wzajemnie i wspierające - Barbarę Nowacką, Joannę Muchę, Joannę Scheuring-Wielgus. Dziewczyny z Nowoczesnej, PO i liberalnej lewicy potrafią ze sobą współdziałać. Wciąż nie potrafimy sobie wyobrazić lojalnej współpracy Schetyny, Petru, nie mówiąc już o Czarzastym i Zandbergu. Polscy mężczyźni w polityce nie potrafią kooperować. Rozprowadza ich zawsze jakiś wódź, a jeśli go zabraknie , cały obóz polityczny stacza się niczym niesławny Konwent Świętej Katarzyny - zauważa Michalski.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM