Szmajdzińskiej jest przykro: Na grobie mojego męża zawsze 15 sierpnia była wiązanka kwiatów, przychodzili żołnierze. W tym roku nagle zapomnieli

Wdowa po byłym ministrze obrony narodowej o tym, co myśli o pamięci ministra Macierewicza, ekshumacjach i tym, że boi się "znużenia" zwykłych ludzi tematyką smoleńską.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Tradycję Wojska Polskiego minister Macierewicz wraz z całym rządem także chciałby napisać od nowa - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Małgorzata Szmajdzińska, wdowa po Jerzym Szmajdzińskim, b. ministrze obrony narodowej. - Przez ostatnie lata na grobie mojego męża zawsze 15 sierpnia była wiązanka kwiatów, przychodzili żołnierze. W tym roku nagle wszyscy zapomnieli - dodaje.

Mówi też o tym, że w MON sprzed sali, której nadano imię jej męża, ściągnięto tablicę pamiątkową. - Ponoć MON ma inny pomysł na zagospodarowanie tych sal. Tak to jest z pamięcią - mówi.

- Mam żal do mojego państwa, które fałszuje historię. O memy i dowcipy mam żal nie do ludzi, którzy je tworzą czy się z nich śmieją. Bo te żarty są skutkiem politycznych zabiegów wokół katastrofy, skutkiem nazywania wypadku komunikacyjnego zamachem czy właśnie dopisywania apelu smoleńskiego do każdej uroczystości. A ludzie to odreagowują - mówi.

Wdowa po Szmajdzińskim nie wierzy w zamach. - Nie mam najmniejszych wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z wypadkiem lotniczym, do którego przyczynił się cały splot okoliczności, łącznie z decyzją o wylocie. Komentowanie teorii spiskowych jest poniżej mojej godności - mówi Szmajdzińska.

O apelach smoleńskich

Jej zdaniem wykorzystywanie Smoleńska do partyjnych celów sprawi, że ludzie tematyką katastrofy się "zmęczą". - Chciałabym, żeby przestano łączyć ofiary katastrofy smoleńskiej z historycznymi wydarzeniami o charakterze wojennym czy powstańczym. Czuję, że w przyszłości będzie to miało bardzo złe skutki dla pamięci o Smoleńsku - mówi w rozmowie z "GW" Szmajdzińska nawiązując do serii awantur o tzw. apel smoleński.

Ekshumacje nie pozwalają na skończenie żałoby

Wdowa dodaje, że do ekshumacji jej męża nie dojdzie (został skremowany). - Źle się czuję mówiąc o tym. To osobista sprawa. Myślę, że nawet dla tych rodzin, które akceptują decyzję o ekshumacji, jest ona trudna. Jest elementem niekończącej się prawdy - mówi.



DOSTĘP PREMIUM