Po debacie - mała aktualizacja. Trzy grosze od naszych blogerów:
''Kościół zawłaszczony przez fanatyków?'' [DEBATA TOKFM.pl]
- sobota, 03 marca 2012
-
- piątek, 02 marca 2012
-
Kończymy już naszą pierwszą debatę. Na koniec proponuję jeszcze jeden mail, który otrzymaliśmy od Was, a który chyba bardzo dobrze podsumowuje to, o czym dyskutowaliśmy:
"Dla mnie Kościół powinien bardziej postarać się być wiarygodnym koncentratorem wspólnoty chrześcijańskiej. Silna wspólnota daje następnie świadectwo Ewangelii"
Dziękujemy wszystkim za wspólną debatę, za wszystkie komentarze i opinie!
Na koniec przypominam najważniejsze teksty:
Jan Turnau. "Kościelne samobójstwo"
Prof. Stanisław Obirek. "Wydaje się, że w Polsce język Kościoła zawłaszczyli fanatycy i fundamentaliści"
Prof. Zdzisław Krasnodębski: "Droga do niewierzących wcale nie musi wieść przez liberalny stosunek do wiary"
Krzysztof Kiryczuk: "Do niewierzących: wybaczcie nam, że czasem jesteśmy dla Was antyświadkami naszej wiary"
Ks. Grzegorz Michalczyk: "Misja Kościoła nie będzie misją mas, ale misją świadków"
Mucharski: "Nie mówmy o słuchaczach Radia Maryja jako o ludziach godnych pogardy"
Wszystkim też polecamy wpisy blogerów TOKFM.pl na temat Kościoła:
"Kościół niesolidarny"
"Miasto ortodoksów"
"Fundusz kościelny okiem autorów raportu o finansach kościoła"
"Msza Święta, głupcze! Fundamentalne pytanie o rolę i miejsce Kościoła czy kiczowate bluźnierstwo?"
"Suma z prof. Bartosiem"
"Państwo świeckie vs. państwo uniwersalne"
-
Napisał do nas Pan Tomasz. W mailu odnosi się do tekstu "Gazety Wyborczej", który zamieściliśmy na początku naszej debaty. Dziennikarka "GW" opisała w nim coraz powszechniejsze zjawisko wśród licealistów - rezygnowania z lekcji religii.
"Zjawisko znane jest także na obszarach małych miast. W moim mieście, jednym z mniejszych w województwie świętokrzyskim, w dość renomowanej jak na okolicę szkole średniej w bieżącym roku szkolnym także nastąpiła fala rezygnacji z religii. Czemu teraz? Jestem w klasie maturalnej i mogłem spokojnie przekrojowo spojrzeć na zmiany w postrzeganiu lekcji religii.
Gdy przyszedłem było dwóch młodych, otwartych, uśmiechniętych księży (jeden świeżo po święceniach) rozumiejący każdy aspekt naszej młodości. Widzieli w nim nasze problemy, rozumieli je, często chcieli o nich porozmawiać. Dużo niewierzących chętnie uczestniczyło w nich, bo nie tylko można było porobić różne rzeczy, ale posłuchać. W drugim roku odszedł jeden, w trzecim drugi. Obu zastąpiła, nazwijmy to umownie "stara gwardia", ziejąca nienawiścią dla wszystkiego co niekatolickie a się rusza: homoseksualizmu, osób trans, rozwodów, zmian w stosunkach społecznych. I chyba tu pojawił się główny problem.
W trzecim roku wypisał się co piąty licealista (prawdopodobnie, nie dysponuje danymi na chwilę obecną), bo katecheci rozdmuchali sprawę poruszenia przez jednego z ucznia na łamach gazetki problemu nietolerancji. Walczyli drogą formalną (u dyrektora), społeczną (pokazując filmy Jana Pospieszalskiego poświęcone zagadnieniu homo od strony radykalnego katolicyzmu). O co? Nie wiem. Na pewno nie o wolność i pluralizm. Każdy aspekt wypisania się z lekcji na pewno powinien być osobno omówiony i ma różnorodną genezę, ale pojawia się kilka zasadniczych wad w tym, co przekazują księża. Gdy po 2 latach zmienił się mój katecheta, przyjęto go w dość neutralny sposób. Stanowczy sprzeciw pojawił się kiedy próbował narzucić katolickie postrzeganie o osobach np. LGBT czy w sprawie rozwodów.
I tu jest pies pogrzebany. W naszą stronę szły niekiedy pełne nienawiści treści piętnujące te osoby, jako rozpieszczone, głupie, niemądre. Czy katecheci mówiąc o nich w ten sposób myślą, że doprowadzi to do zmiany naszego postrzegania rozwodników czy homoseksualistów? Przecież duża część adresatów tych treści ma przyjaciół-gejów. Czy sądzą, że metody wychowawcze doprowadzą do tego że ich porzucimy? Wręcz przeciwnie, doprowadzą do tego, że zaczniemy ich bronić. A odrobina pluralizmu na lekcji wystarczy aby podważyć kościelne autorytety.
Jesteśmy wrażliwi na cierpienie, zwłaszcza to, które widzimy na własne oczy.
W tym kontekście prawdą są słowa prof. Baniaka. Nauczanie Kościoła jest takie a nie inne i jeśli wymaga zmiany, to na poziomie centralnym, oderwanym całkowicie od rzeczywistości współczesnego społeczeństwa. W każdym razie metody są takie, że eksponuje się niechęć, miłość służy do uzasadnienia odrazy ("chcemy ich nawrócić z miłości") a jednocześnie traci taki charakter, jaki odczuwają przecież zakochani nastolatkowie. Jeśli dołożymy do tego pretendowanie przez katechetów do roli ekspertów od biologii, socjologii, teologii, języka polskiego, psychologii aż wreszcie historii, mam wrażenie, że w mojej szkole księża pełnią rolę nadwornych błaznów.
Wystarczy popatrzeć, która grupa zawodowa nauczycieli najczęściej pada ofiarą kpin. Nie bez powodu oczywiście". -
Czas na głos ostatniego z naszych dyskutantów, ks. Grzegorza Michalczyka, proboszcza w podwarszawskich Laskach.
Ksiądz Michalczyk spogląda z perspektywy duchownego, wyraziście jednak przedstawia swoje racje:
"Wszystkim tym, którzy boją się o przyszłość Kościoła, wyludniające się świątynie i upadek chrześcijaństwa, życzę odwagi! Misja Kościoła w nadchodzących wiekach nie będzie zapewne misją mas, ale misją świadków. Oby wiarygodnych!"
Michalczyk interesująco też argumentuje:
"Jestem przekonany, że my, chrześcijanie, powinniśmy debatować (także na tych łamach), choćby dlatego, by - jak pisał apostoł Piotr - "być zawsze gotowym wobec każdego, kto tego zażąda, uzasadnienia nadziei, która w nas jest". Wiem, że często wiąże się to z uderzeniem się we własne piersi i uznaniem własnej grzeszności (chrześcijanom, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu, nie brakuje ku temu okazji), ale też wymaga to konsekwencji (i odwagi) w powiedzeniu: "nie", gdy przekonani jesteśmy, że - nawet za cenę doznanych upokorzeń - bronić trzeba wartości fundamentalnych, które nigdy nie mogą być przedmiotem kompromisu (rodzina, małżeństwo, wartość ludzkiego życia itp.)"
Tu znajdziecie cały tekst ks. Michalczyka >>>
-
Nasz bloger Tatarkowsky przypomniał nam właśnie swój wczorajszy wpis "Msza Święta, głupcze! Fundamentalne pytanie o rolę i miejsce Kościoła czy kiczowate bluźnierstwo?". Polecam lekturę tego komentarza - może i on dotyka przedmiotu naszej debaty?
"Gdy Krzyż - mimo decyzji hierarchów Kościelnych - stał na Krakowskim Przedmieściu i stawał się manifestem konkretnego ugrupowania politycznego - stracił, w moim odczuciu, cały ładunek religijny. Stał się pustym narzędziem"
-
Pora na kolejny głos w naszej debacie. Tym zapytaliśmy o opinię Piotra Mucharskiego, redaktora naczelnego "Tygodnika Powszechnego":
"Kościół nie jest instytucją, która z definicji jest tylko dla katolików. To instytucja, która jest posyłana do świata ze swoją misją i tylko swoim przykładem może przyciągnąć do siebie. Nie robi się tego jednak za pomocą zakazów czy nakazów, lecz właśnie przykładem i tłumaczeniem swojego stanowiska.
Klasyczny przykład to historia z in vitro. Stanowisko większości katolików w Polsce w tej sprawie jest sprzeczne ze stanowiskiem z Kościoła właśnie dlatego, że Kościół nie tłumaczy im swojego stanowiska, lecz każe je po prostu zająć"
Redaktor Mucharski apeluje jednak o jedną rzecz:
"Ostrożność wobec potępienia mediów Tadeusza Rydzyka bierze się stąd, że ich odbiorcy są ważni. Nie mówmy o nich, jako o ludziach godnych pogardy czy oszołomach. Tu chodzi o to, żeby nie zostawić ich samych"
-
Kolejny głos z Facebooka, tym razem Pana Waldemara:
A już niebawem w naszej dyskusji głos zabiorą red. Piotr Mucharski oraz ks. Grzegorz Michalczyk.
-
Ciekawy komentarz Pana Artura na naszym Facebooku:
"Największym chyba obecnym problemem Kościoła są purpuraci - nie żyją w realnym świecie i nie analizują błędów popełnionych przez Kościów w innych krajach i uparcie idą złą drogą. Ostatnie oświadczenie o tym że do sakramentu małżeństwa będzie trudniej się przygotować (proponują roczny kurs przygotowawczy) zwiększy ilość par, które zrezygnują ze ślubu kościelnego. Obecnie podporą kościoła są emeryci i renciści ale to jest krucha podpora - a metody stosowane przez Kardynałów i biskupów zdecydowanie nastawiają młodych ludzi na NIE w stosunku do Kościoła i może się okazać że już niedługo Kościoły w Polsce będą tak samo puste jak te w Europie
Kolejnym strzałem w stopę kościoła jest raport o stanie finansów i głosy Księży, że oni muszą wyżyć za 1000-1500 zł na miesiąc czym rozzłaszczają dużą część społeczeństwa - bo oni nie muszą wyżyć za to, a mają tyle kieszonkowego na swoje uciechy - bo mieszkanie, wikt, opierunek, opiekę medyczną, ubrania i inne potrzeby mają opłacone przez Parafię a to co oni podają to ich kieszonkowe na ich prywatne uciechy" -
Akurat o naszym dzisiejszym temacie debatowali też wczoraj w Krakowie. A dokładniej o "ewangelizacji młodych we współczesnym Kościele".
Informuje Katolicka Agencja Informacyjna:
"Zdaniem prelegentów młodzi, którzy odeszli od wiary, nie przyjdą sami, ale to Kościół musi do nich wyjść i być dla nich wiarygodny. W trakcie spotkania każdy z prelegentów opowiedział o swoich doświadczeniach i przedstawił koncepcję dotyczącą ewangelizacji. Ks. Jacek Stryczek, prezes Stowarzyszenia Wiosna podkreślił, że trzeba ewangelizować ludzi i mówić, że Bóg ich kocha. - Jeżeli ktoś opiera się ewangelizacji to trzeba go ,,popchnąć, ale jej celem nie może być wymuszanie odpowiedzi - mówił. Zdaniem ks. Stryczka ważne są spotkania, dzięki którym rodzą się więzi. To według niego dobry sposób zapraszania ludzi do Kościoła, wychodzenia do ludzi rozeznając ich potrzeby.
Z kolei Andrzej Sionek, dyrektor katolickiego stowarzyszenia En Christo podkreślał, że ludzie dzisiaj niechętnie chcą słuchać i czytać o Bogu. - Mówią raczej, jeżeli Bóg jest to dajcie go nam - mówił. Jego zdaniem ewangelizatorem jest Duch Święty, a ewangelizacja nie jest problemem tylko młodych, ale wszystkich ludzi. - Nie ma ewangelii dla dzieci i dla dorosłych, jest jedna, która musi być przekazywana z pokolenia na pokolenie - podkreślił Sionek. - Wiele zależy od środowisk w parafii, ponieważ ważne jest by ludzie mieli możliwość spotkania z Bogiem, to otwiera młodych na wiarę - dodał".
To jak - która droga lepsza?
-
Jeden z maili, który od Was dostaliśmy:
"Jestem osobą wierzącą i praktykującą ale mającą swoje odrębne zdanie w wielu sprawach, w tym zwłaszcza finansów Kościoła. Proponuję pochylić się nad złotą myślą: Bóg pieniędzy nie potrzebuje, potrzebują ich ci, co na Bogu robią interesy"
- Janusz
Dziękujemy Panie Januszu!
-
Czas na kolejny głos w naszej debacie. Poprosiliśmy tym razem o opinię naszego redakcyjnego kolegę - Krzysztofa Kiryczuka, wydawcę Informacji Radia TOK FM.
Krzysztof zwraca uwagę na inny aspekt misji ewangelizacyjnej Kościoła. Podkreśla: my, katolicy, zacznijmy od słuchania siebie, potem wyjdźmy do innych.
Zamieszcza też ważny apel:
"Do niewierzących - wybaczcie nam, że nie jesteśmy doskonali na tyle, na ile chcielibyście, że czasem jesteśmy dla Was anty-świadkami naszej wiary. Nam też zdarzają się potknięcia. Nie jesteśmy aniołami. Wiem, że od nas więcej wymagacie i nas rozliczacie. Patrzycie na nas krytycznym okiem. Dziękuję za to, bo między innymi dzięki Wam więcej wymagamy od siebie"
Przeczytaj cały tekst Krzysztofa Kiryczuka >>>
-
Przypomnijmy, że spór o Telewizję TRWAM na nowo rozpalił wszystkich po decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o nieprzyznaniu miejsca na multipleksie tej stacji. Wywołało to wiele protestów środowisk związanych z Radiem Maryja, a także polityków z prawej strony sceny politycznej.
Fundacja o. Tadeusza Rydzyka Lux Veritatis - właściciel Telewizji Trwam - była jednym z 17 nadawców startujących w konkursie na cztery wolne miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym (MUX-1). Od decyzji odmawiających przyznania miejsc na MUX-1 odwoływało się - oprócz fundacji Lux Veritatis - także trzech innych nadawców.
-
Inna, warta dyskusji, teza prof. Krasnodębskiego:
"Droga do wątpiących bądź niewierzących do chrześcijaństwa wcale nie musi wieść przez liberalny, luźny i przeintelektualizowany stosunek do wiary. Nic na to nie wskazuje. Kiedyś miliony ludzi przychodziły na spotkania z Janem Pawłem II. W pewnych dziedzinach miał on bardzo surowe i twarde poglądy. Z tego zresztą powodu był bardzo niepopularny w Niemczech, a jednocześnie przyciągał do Kościoła wielu ludzi niewierzących na całym świecie. Przyczynił się nie tylko do upadku komunizmu, ale też do ewangelizacji ludzi niewierzących czy stojących dalej od Kościoła i religii"
Cały tekst prof. Krasnodębskiego >>>
-
Drugim naszym dyskutantem jest prof. Zdzisław Krasnodębski. Przedstawia on zupełnie inną perspektywę, jednak nie mniej interesującą.
Prof. Krasnodębski pisze dla nas:
"Zgadzam się z Turnauem, że wychodzenie Kościoła do środowisk ludzi niewierzących wymaga czasami przyjęcia bardzo różnych postaw ewangelizacyjnych, różnego komunikatu - istnieją w końcu bardzo różne wrażliwości. Czy to jednak znaczy, że media o. Tadeusza Rydzyka nie spełniają takiej funkcji, że nie przyciągają do chrześcijaństwa?"
- pisze socjolog
Przeczytaj cały artykuł na TOKFM.pl >>>
-
Poprosiliśmy o opinię prof. Obirka. Bardzo ważny tekst:
Obirek: "Wydaje się, że w Polsce język Kościoła zawłaszczyli fanatycy i fundamentaliści" "Jeżeli Kościoła nie stać na powrót do korzeni, jeżeli nie stać go na nazwanie swojej misji jako szerzenie nauki Jezusa Chrystusa, to znaczy, że przestał być samym sobą i traci swoją tożsamość chrześcijańską" - pisze dla TOKFM.pl prof. Stanisław Obirek, antropolog kultury.
Problem relacji Kościoła z mediami ks. Rydzyka jest bardzo złożony. Trzeba więc zacząć od pewnego uporządkowania - wskazania tego, co stało się pretekstem do naszych rozważań, czyli problemów Telewizji Trwam i miejsca na multipleksie.
Po tekście Jana Turnaua, po wysłuchaniu wielu głosów publicystów i polityków, po milczeniu Kościoła w tej sprawie mam wrażenie, że nie była ona dotychczas rzetelnie przedstawiana. Chodzi o to, że głos przedstawicieli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest wciąż bagatelizowany, a tymczasem jest to źródło podstawowych informacji i bardzo rzeczowych argumentów. Wydaje mi się, że tutaj jest pies pogrzebany - sam Kościół, czyli hierarchowie, biskupi czy prowincjał redemptorystów - powinni zabrać głos jako przełożeni ks. Rydzyka. U źródeł całej tej awantury jest brak jasności.
Wydaje mi się, że to Kościół powinien powiedzieć jasno, że tu nie chodzi o żadne matactwo i dyskryminowane katolików, lecz o decyzje podejmowane według reguł gry, którym wszyscy w tym konkursie powinni się poddać, również Telewizja Trwam.
Tymczasem Rydzyk robi z siebie męczennika, pokazując, że "oto tutaj jedyny głos katolicki jest prześladowany". Poza tym wbrew temu, co mówią i piszą obrońcy tej stacji telewizyjnej, wcale nie wydaje mi się, by był to jedyny głos katolicki w naszych domach. Głos katolicki nie powinien być utożsamiany z mediami, tylko z podstawowymi tekstami chrześcijaństwa - Ewangelią i tradycją Kościoła katolickiego, dzisiaj to oznacza dokumenty Soboru Watykańskiego II i encykliki papieskie.
CZYTAJ CAŁY TEKST>>
-
Zaczynamy od bardzo ważnego głosu. Jan Turnau napisał niedawno o 'Kościelnym samobójstwie'. Mocna teza i zdecydowany apel o to, by Kościół nie przyprawiał sobie twarzy o. Rydzyka.
Kościelne samobójstwo Biskupi warszawscy, kardynał Kazimierz Nycz i arcybiskup Henryk Hoser mówią, że Kościół katolicki powinien wychodzić w swojej działalności poza dotychczasowy teren. Że powinien docierać do innych środowisk, do niewierzących. Że powinien nieść im Ewangelię.
-
Do debaty zapraszamy wszystkich - blogerów, czytelników, słuchaczy. Na naszym portalu w ciągu dnia kolejne osoby zabiorą głos w tym temacie, m.in. ks. Andrzej Luter, red. Piotr Mucharski z ''Tygodnika Powszechnego'', ks. Grzegorz Michalczyk, nasz kolega redakcyjny Krzysztof Kiryczuk oraz blogerzy Tokfm.pl!
-
Czy Kościół w Polsce będzie tracić na znaczeniu? Czy stanie się wkrótce miejscem tylko dla radykałów?
- Apostatów jest coraz więcej. W ciągu ostatnich pięciu lat w archidiecezji krakowskiej wystąpiło 186 osób. Dużym zainteresowaniem cieszą się również portale, na których apostaci dzielą się doświadczeniami - pisała ostatnio ''Gazeta Wyborcza''.
Dziś czytamy tekst o lekcjach religii w liceum. O tym, że coraz mniej młodych ludzi na nie uczęszcza, coraz mniej - traktuje je poważnie. - Młodzi ludzie nie rezygnują z Boga, ale z metod Kościoła - komentuje socjolog religii Józef Baniak. Czy ta tendencja się utrzyma? Czy Kościół będzie tracił wiernych przez brak otwartości i radykalizm? Zapraszamy do debaty!