Top 8 wpadek polityków: Kruk potrafi coś tam, coś tam, Napieralski w sklepie, Węgrzyn i lesbijki

Nieustannie w świetle reflektorów, wśród kamer i przy włączonych mikrofonach - w takich warunkach o wpadki i gafy aż się prosi. I tych nie brakowało także w kończącym pracę parlamencie - przyznaje politolog, dr Bartłomiej Biskup: - Najczęściej chodzi o zachowania czy słowa wypowiedziane nieopatrznie - mówi.
Poseł Robert Węgrzyn Poseł Robert Węgrzyn Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Czerwony żakiet posłanki Wróbel, kuźwa

Słowa posła PO, Roberta Węgrzyna, który na chwilę przed rozpoczęciem posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. nacisków zapomniał, że siedzi przy stole z włączonymi mikrofonami i wymienił się z szefem komisji, Andrzejem Czumą swoją refleksją na temat posłanki PiS, Marzeny Wróbel: - "A nasza koleżanka dzisiaj będzie na komisji?" - pytał Węgrzyn. "No widzisz, już się zbliża" - odparł szef komisji Andrzej Czuma. Węgrzyn skwitował to słowami: "Jaki kolor ubrała jeszcze, kuźwa!" (posłanka miała tego dnia czerwony żakiet). Komisja etyki poselskiej na początku grudnia zwróciła uwagę Węgrzynowi za jego wypowiedzi pod adresem posłanki PiS.

Poseł posłankę potem przeprosił.

Fot. Sławomir Kamiński/AG

Poseł Robert Węgrzyn Poseł Robert Węgrzyn Fot. Michal Grocholski / AG

Geje fe, ale lesbijki...

W lutym tego roku TVN24 pokazał wypowiedź Węgrzyna, dotyczącą  legalizacji związków homoseksualnych: "z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył". Jak dodał, "natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą właśnie, to jest pogwałcenie praw natury".

Jak przypomina Biskup, po tej wypowiedzi regionalny sąd koleżeński PO w Opolu wykluczył posła Roberta Węgrzyna z partii. - W ten sposób poseł został ukarany, bo partia wyraźnie podkreśliła, że nieprzemyślane wypowiedzi Węgrzyna działają na szkodę całej formacji.

Węgrzyn został z partii wyrzucony.

5 stycznia 2011 r., Sejm. Posłanka Magdalena Gąsior-Marek (druga z prawej)daje kwiaty ministrowi Grabarczykowi 5 stycznia 2011 r., Sejm. Posłanka Magdalena Gąsior-Marek (druga z prawej)daje kwiaty ministrowi Grabarczykowi Fot. GAWUC/REPORTER REPORTER

Ukwiecony Grabarczyk

Więcej szczęścia zdaniem politologa miał minister infrastruktury, Cezary Grabarczyk.

Najpierw było głosowanie w Sejmie nad wotum nieufności dla ministra Grabarczyka, odpowiedzialnego za PKP i wielki bałagan z pociągami i chaos związany z zimową zmianą rozkładu jazdy. Większością głosów koalicji rządzącej minister zostaje w rządzie. Sejmowa sala wrzała. Jednak oliwy do ognia dolały dwie posłanki, które tuż po głosowaniu przemaszerowały przez niemal całą salę plenarną dzierżąc w dłoniach wielki bukiet kwiatów

Grabarczyk miał też wiele wpadek merytorycznych. Pamiętamy wszyscy okres świąteczno-noworoczny. Wtedy nastąpiło apogeum - najpierw spółki kolejowe zbyt późno uzgodniły nowy rozkład jazdy, przez co pasażerowie nie mogli zakupić biletów w przedsprzedaży, później okazało się, że w rozkładzie jest wiele błędów. Np. w Katowicach pasażerowie byli odsyłani na nieistniejący peron 5. Dodatkowo sytuację pogorszyły opady śniegu, które znacznie utrudniły ruch pociągów.

Posłanka Elżbieta Kruk Posłanka Elżbieta Kruk Fot. Gazeta.pl

Kruk: Potrafię coś tam, coś tam

Niedysponowana posłanka PiS, Elżbieta Kruk chwiejnym krokiem spacerowała po Sejmie. Czy to prawda, że jest pani pijana, czy ktoś panią pomawia? - pytali dziennikarze. W związku z tym, że co? Że miałam urodziny dwa dni temu? - odpowiedziała bełkotliwym głosem. Zapewniała również, że potrafi 'coś tam, coś tam'. Po blisko pięciu godzinach, spędzonych przy kawie w sejmowej restauracji, Kruk opuściła budynek przy Wiejskiej.

- Posłanka Kruk także żadnych konsekwencji nie poniosła. Konkluzja jest prosta - wpływ takiego wydarzenia wewnątrz partii zależą od pozycji politycznej danej osoby. Poseł Węgrzyn miał słabą pozycję, był szeregowym posłem, po to, żeby nie mieć problemów został usunięty. Poseł Grabarczyk jest kluczowym ministrem i kluczowym politykiem tej partii, wię włos mu z głowy nie spadł. Podobnie Elżbieta Kruk - dodaje Bartłomiej Biskup, politolog. Jest ona zasłużoną osobą dla partii i zaufaną osobą prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Ludwik Dorn w otoczeniu dziennikarzy po głosowaniu w Sejmie Ludwik Dorn w otoczeniu dziennikarzy po głosowaniu w Sejmie Fot. TVP Info

Wredni dziennikarze i ich włączone kamery

W grudniu 2010 roku dziennikarze przyłapali Ludwika Dorna, którym chwiejnym krokiem wychodził z Sejmu. Wcześniej brał udział w głosowaniach. - Panie marszałku, czuć od pana alkohol - mówili dziennikarze. Dorn rejterował.

Klasykiem jest też wywiad, którego udzielił poseł PSL Andrzej Pałys przyłapany przypadkiem przed Sejmem. Poseł opierał się przed Sejmem o samochód i bełkotał. Zapytany przez dziennikarza, czy się źle czuje, odparł: "nie... ja się nie czuję". Następnie wsiadł do samochodu, który jak się okazało nie był jego. Wysiadł dopiero po namowach pasażerów.

Adam Hofman i Jolanta Fedak w spocie PSL Adam Hofman i Jolanta Fedak w spocie PSL Fot. AG, materiały PSL

Hofman pogardliwie o chłopach

Kolejna wpadka należała do posła Adama Hofmana, który ironicznie, a nawet szyderczo ocenił wyborczy teledysk PSL. Zobacz nagranie z wypowiedzią Hofmana.

- Z PSL-em to jest tak, że te chłopy wyjechali ze swoich miasteczek, wsi, trafili do Warszawy - zdziczeli, zbaranieli: tańczą, śpiewają, głosują za ustawami np. (...) za związkami partnerskimi. Chłopy wyjechały ze wsi i kompletnie im odbiło - powiedział kilka tygodni dni temu Adam Hofman reporterowi TVN24 komentując teledysk PSL, w którym czołowi politycy tej partii m.in. tańczą.

Fedak na ostro

Niewybredny dialog pomiędzy minister pracy Jolantą Fedak a szefem resortu rolnictwa Markiem Sawickim.

 

Rzecz wydarzyła się przed posiedzeniem rządu. - To tak zwany " michałek: - komentuje Bartłomiej Biskup. Pani minister zademonstrowała swój silny charakter, ale także pokazała się jako kobieta, która w słowach nie przebiera.

Kolejny polityk, który w towarzystwie kamer i fotoreporterów idzie na zakupy. Po prezesie PiS taką metodę na kampanię wybrał Grzegorz Napieralski. Zabrał ze sobą córeczki - mieli kupować podręczniki Kolejny polityk, który w towarzystwie kamer i fotoreporterów idzie na zakupy. Po prezesie PiS taką metodę na kampanię wybrał Grzegorz Napieralski. Zabrał ze sobą córeczki - mieli kupować podręczniki Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

Grzegorz 'zły piar' Napieralski

Wpadki wizerunkowe ma też na sumieniu SLD, a zwłaszcza jej lider Grzegorz Napieralski. W pamięci szczególnie pozostanie  zorganizowanie konferencji prasowej na temat problemów PKP w wynajętym luksusowym wagonie. Kolejna gafa miała już większy rozdźwięk - Napieralski zaproszony do Pałacu Prezydenckiego podczas wizyty prezydenta USA, Baracka Obamy w pewnym momencie wyjął aparat telefoniczny, robił nim zdjęcia i wrzucał je na portal społecznościowy.

Fot. za Blip.pl

Przekazał przy okazji prezydentowi USA pozdrowienia od polskich internautów, za co ci nie zostawili na nim suchej nitki.

Zdaniem politologa, to wynika z jego niedoświadczenia, Dla każdego człowieka spotkanie z prezydentem USA to wielkie wydarzenie, ale widać Napieralski dał temu nadmierny wyraz - kwituje Biskup.

Napieralskiemu też nie wyszło na dobre wykorzystywanie w kampanii córek. Ustawka z mediami w księgarni i widok speszonych dziewczynek obiegły wszystkie media, a na Napieralskiego kolejny raz (który to już) posypały się gromy.

Lepiej już nie będzie?

- Wpadki polityków były i będą nadal obecne - komentuje socjolog, Marcin Wasek. Ale na pewno bardziej negatywnie wpływają na osobę, która się jej dopuści niż na wizerunek partii. Politolog, Bartłomiej Biskup, zwraca jednak uwagę na coś zupełnie innego: - Polityczne gafy generalnie odciągają uwagę opinii publicznej od spraw naprawdę ważnych - twierdzi.