Meksyk na rysunkach dzieci. Krew, śmierć i przemoc

3 tysiące dzieci z meksykańskiego stanu Michoacan poproszono o narysowanie codziennego życia. Efekt był wstrząsający. Na 90 proc. rysunków uczniów szkół podstawowych królują krew, przemoc, broń i śmierć.

Pan zabija pana

Dzieci z publicznych i prywatnych szkół podstawowych z różnych regionów Michoacan poproszono o narysowanie ich codziennego życia. W eksperymencie wzięło udział 3 tys. uczniów. Wyniki są szokujące. Na 90 proc. rysunków dzieci zamieściły brutalne sceny strzelanin oraz leżące rozerwane, zakrwawione ciała. Dziecko napisało po hiszpańsku: Nigdy więcej egzekucji

Tytuł: Meksyk, w którym żyję

Prace uczniów zamieszczono w książce, która niedawno ukazała się w Meksyku. W tym kraju od lat toczą się brutalne wojny karteli narkotykowych. Niewiele wiadomo o dzieciach, które są autorami rysunków. Podano tylko informację, że uczą się w szkołach podstawowych jednego regionu Meksyku. Nie wiadomo, gdzie mieszkają i z jakich rodzin pochodzą.

Śmierć na ulicy

Nie ma tygodnia bez strzelanin, brutalnych egzekucji i odkrywania masowych grobów. Większość ze zdjęć zagranicznych agencji fotograficznych ma adnotacje o wyjątkowej drastyczności. Nierzadko do aktów przemocy dochodzi w samych centrach miast. To, czego nie widzą, ludzie w innych rejonów świata jest codziennością dzieci, które dorastają w Meksyku.

W egzekucjach zginęło ponad 30 tys. osób. W cztery lata

Wojna wypowiedziana w 2006 roku przez prezydenta Meksyku Felipe Calderona kartelom narkotykowym oraz ich walki o strefy wpływów pochłonęły ponad 34 tys. ofiar. Większość z nich to egzekucje. Rok 2010 był najbardziej krwawy, zginęło ponad 15 tys. osób. Określa się go rokiem "skrajnej brutalności".

Według danych, jakie ujawnił Poire, bilans zabójstw to 30 913 ofiar morderstw "w stylu egzekucji" popełnionych przez zabójców z gangów narkotykowych, 3 153 zabitych w starciach pomiędzy kartelami i 546 ofiar ataków na przedstawicieli władzy.

Kartele mają policję w kieszeni

Władze są bezsilne wobec skali przemocy. W październiku ub. roku rząd Meksyku przyznał, że według ich szacunków kartele narkotykowe wydają 100 milionów dolarów miesięcznie na opłacanie policji municypalnej, aby przymykała oczy na zabójstwa i inne zbrodnie popełniane codziennie przez mafię w meksykańskich miastach.

DOSTĘP PREMIUM