Marzec'68. "Po przemówieniu Gomułki ojciec położył się na tapczanie, odwrócił do ściany i przeleżał w bezruchu kilka dni"

Dokładnych statystyk nie ma, prawdopodobnie kilka tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego zostało wyrzuconych z pracy, padło ofiarami szykan i gróźb. Po Marcu'68 z kraju wyjechało ok. 13 tys. osób. Na Dworcu Gdańskim żegnali się z Polską na zawsze. Jak bohaterowie tamtych wydarzeń patrzą na to, co wtedy wydarzyło się w naszym kraju?
Urodziny Stefana Ulmana, Warszawa. Na zdjęciu bohaterowie wystawy: Elżbieta Kofman, Elżbieta Nekada-Trepka, Stefan Ulman, Anna Karpińska de TuschLec, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Irena Bogusz-Gregori, Adam Ringer. Urodziny Stefana Ulmana, Warszawa. Na zdjęciu bohaterowie wystawy: Elżbieta Kofman, Elżbieta Nekada-Trepka, Stefan Ulman, Anna Karpińska de TuschLec, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Irena Bogusz-Gregori, Adam Ringer. Fot. z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

Marzec 1968. "Po przemówieniu Gomułki ojciec położył się na tapczanie, odwrócił do ściany i przeleżał w bezruchu kilka dni"

Znali się od zawsze. Od symbolicznej piaskownicy. Mieszkali w centrum powojennej Warszawy. Marzec 1968 zmienił bieg linii ich życia. Na Dworcu Gdańskim żegnali się z Polską na zawsze. Jak pół wieku później bohaterowie tamtych wydarzeń patrzą na to, co wtedy wydarzyło się w naszym kraju?

- Nasza paczka? Zawsze trzymaliśmy się razem. Przez całą podstawówkę i liceum. Duże klasy, około 50 dzieciaków, potem może 30, a myśmy się tak dobrali. To nie przypadek - wspomina Anka Karpińska de Tusch-Lec. 

Nasza podstawówka mieściła się na Latawcu, w alei Wyzwolenia, na tyłach kina Luna. W szkołach TPD [Towarzystwa Przyjaciół Dzieci] nie uczono religii. To dlatego znalazło się tam tylu Żydów. Mieszkaliśmy wszyscy w tej samej okolicy, jako dzieci nomenklaturowych rodziców. O tym się nie mówi, ale to prawda. Żydzi, którzy po wojnie ściągali do Warszawy, chcieli robić karierę w administracji. Jakoś zaczepić się w tym systemie, w który głęboko wierzyli.

Urodziny Jacka Andrzejewskiego, Warszawa 1962. Na zdjęciu: Jacek Andrzejewski, Stefan Ulman, Adam Ringer, Irena Bogusz, Anna Karpińska de Tusch-Lec, Elżbieta Nekada-Trepka, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Ela Karpińska. Urodziny Jacka Andrzejewskiego, Warszawa 1962. Na zdjęciu: Jacek Andrzejewski, Stefan Ulman, Adam Ringer, Irena Bogusz, Anna Karpińska de Tusch-Lec, Elżbieta Nekada-Trepka, Agnieszka Daniłowicz - Grudzińska, Ela Karpińska. Fot. z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

Władysław Gomułka, Żydzi i "piąta kolumna"

Początki antysemickiej nagonki były echem wojny sześciodniowej (1967 rok). Zwycięstwo Izraela nad państwami arabskimi, wspieranymi przez ZSRR, naruszyło zimnowojenny układ sił. Władysław Gomułka w publicznym wystąpieniu przyrównał polskich Żydów do "piątej kolumny", sugerując, że są ukrytym sprzymierzeńcem Izraela - państwa, z którym PRL zerwała właśnie stosunki dyplomatyczne. Przy pomocy prasowej nagonki w całym kraju rozpoczęło się "demaskowanie ukrytych syjonistów". 

Wyjazd Anny Karpińskiej z Dworca Gdańskiego, 23 lipca 1969. Wyjazd Anny Karpińskiej z Dworca Gdańskiego, 23 lipca 1969. Fot. z archiwum Anny Karpińskiej Lec-de Tusch

"Nie martw się, Emil, jak będzie trzeba, to ja cię znowu ukryję"

- Pojawiły się pierwsze artykuły w "Trybunie Ludu". Fala wzbierała - wspomina Elżbieta Kofman. - Pamiętam, pojechałam wtedy z ojcem na Pragę odwiedzić kobietę, która go ukrywała podczas wojny. Zwykła kobieta, niezaangażowana politycznie, słuchająca radia, oglądająca telewizję. Powiedziała do taty: "Nie martw się, Emil, jak będzie trzeba, to ja cię znowu ukryję".

Ojciec się załamał.

Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański, 4 sierpnia 1969. Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański, 4 sierpnia 1969. Fot. z archiwum Agaty Tuszyńskiej

"Hańba i poniżenie tamtej chwili nie opuściły mnie nigdy"

Henryk Daszkiewicz: Pewnego wieczoru ojciec zawołał mamę i mnie i powiedział: "Chodźmy do Majewskich." Piotr Majewski, syn pułkownika, chodził ze mną do szkoły. Rodzice nie utrzymywali bliższych znajomości z rodzicami moich kolegów, ale mama poznała gdzieś panią Majewską, tęgawą kobietę w okularach i nawiązała się między nimi nić porozumienia. Mieszkali niedaleko. "Chcielibyśmy zostać na noc" - powiedział ojciec do pułkownika. "Czy jest aż tak źle?" "Obawiam się, że może być" - odparł pułkownik. 

Przespaliśmy się w salonie Majewskich przykryci dywanem. Nie wiem, czym była ta noc dla ojca, który spędził życie, budując komunistyczną - i w jego pojęciu sprawiedliwą - Polskę, ale hańba i poniżenie tamtej chwili nie opuściły mnie nigdy.

Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański, 4 sierpnia 1969. Wyjazd Henryka Daszkiewicza, Dworzec Gdański, 4 sierpnia 1969. Fot. z archiwum Agaty Tuszyńskiej

"Ojciec położył się na tapczanie, odwrócił do ściany i przeleżał w bezruchu kilka dni"

Henryk Daszkiewicz: Ojciec, delegat na Kongres Związków Zawodowych, wrócił do domu w złym stanie. "Gomułka wygłosił pogromowe przemówienie" - powiedział.

Nie wiedziałem, co miał na myśli, ale nigdy nie słyszałem, żeby coś podobnego mówił. Zdarzyło się to parę tygodni po wojnie sześciodniowej na Bliskim Wschodzie, zakończonej klęską arabską.

19 czerwca 1967 roku. Wszystkie państwa bloku sowieckiego poza Rumunią zerwały stosunki dyplomatyczne z Izraelem, nazywając go agresorem. Przekonany, że polscy Żydzi popierają Izrael, Gomułka nazwał ich "piątą kolumną wewnątrz kraju" i zarzucił im zbiorową nielojalność. Ojciec położył się na tapczanie, odwrócił do ściany i tak przeleżał w bezruchu kilka dni.

Wyjazd Ewy Harley z Dworca Gdańskiego 19 czerwca 1969. Wyjazd Ewy Harley z Dworca Gdańskiego 19 czerwca 1969. Fot. z archiwum Ewy Harley

"Od tamtej nocy czułem się rzeczywiście zagrożony"

Stefan Ulman: Pamiętam zimną noc. Nagle ktoś puka do drzwi. Wchodzi Heniek: "Słuchaj, mam ważną wiadomość, na dole stoi mój ojciec, chodzimy po domach, żeby wszystkich ostrzec, że zaraz będzie pogrom. Zabierz mamę i jedźcie gdzieś".

To musiało być niedługo po marcu. Przeraziłem się, wyszedłem na balkon. Nigdy przedtem nie spotkałem jego ojca, chorował, nie mogliśmy Heńka odwiedzać. Patrzyłem, jak się oddalają szybkim krokiem, pod stopami skrzypiał im śnieg. Mam ten obraz w oczach.

Mama spała. Ja już nie zmrużyłem oka. Koło łóżka położyłem hantle. Przy każdym szeleście podchodziłem do okna. Od tamtej nocy czułem się rzeczywiście zagrożony.

Szwecja, lata 70. Bohaterowie wystawy z rodzinami na emigracji: Stefan Ulman, Jerzy Neftalin, Adam Ringer Szwecja, lata 70. Bohaterowie wystawy z rodzinami na emigracji: Stefan Ulman, Jerzy Neftalin, Adam Ringer Fot. z archiwum Jerzego Neftalina

Emigracja, w zamian za zrzeczenie się obywatelstwa

Chociaż dokładne liczby nie są znane, prawdopodobnie kilka tysięcy obywateli pochodzenia żydowskiego zostało wyrzuconych z pracy lub padło ofiarami szykan i gróźb. Władze uruchomiły specjalne procedury umożliwiające emigrację do Izraela, w zamian za zrzeczenie się obywatelstwa. Na mocy tych przepisów w latach 1968-71 Polskę opuściło blisko 13 tys. osób. Tylko niespełna 30 proc. wyjeżdżających rzeczywiście osiadło w Izraelu, pozostali zamieszkali w Europie Zachodniej lub Ameryce Północnej.

Antysemicka nagonka z 1968 r. przyniosła też gigantyczne konsekwencje dla polskiej nauki i kultury: na emigrację udało się blisko pół tysiąca wykładowców akademickich, 200 dziennikarzy, 100 muzyków, kilkudziesięciu aktorów i filmowców.

* Zapis losów pokolenia pomarcowych emigrantów poznamy na wystawie pt. "Bagaż osobisty. Po Marcu". Można ją oglądać od 7 marca w Domu Spotkań z Historią. Wstęp jest wolny. 

Więcej o: