ZDJĘCIE DNIA Nigeryjczycy walczą o tanie paliwo

Protestujący na zdjęciu sprzeciwiają się zniesieniu dopłat do paliw. Rząd uzasadniał wycofanie subwencji koniecznością finansowania i modernizacji infrastruktury kraju. Zwiększenie cen benzyny uderzyło w mieszkańców Nigerii, z których większość musi wyżyć za mniej niż dwa dolary dziennie.

Nigeryjskie związki zawodowe zawiesiły dzisiaj trwający od tygodnia ogólnokrajowy strajk przeciwko wycofaniu dopłat. Kilka godzin wcześniej prezydent Goodluck Jonathan zapowiedział częściowe przywrócenie subwencji i dodał, że cena detaliczna paliwa zostanie obniżona do 97 naira (ok. 0,6 dolara) za litr. Zniesienie państwowych dopłat oznaczało wzrost ceny z 65 do 150 naira za litr (z 0,45 USD do 0,94 USD za litr) oraz pociągnęła za sobą wzrost kosztów transportu i żywności.

Tuż przed ogłoszeniem decyzji o zakończeniu strajku żołnierze w Lagos strzelali najprawdopodobniej ostrą amunicją nad głowami kilkuset demonstrantów; tłum zmierzał do parku, w którym od tygodnia odbywały się demonstracje.

Rząd uzasadniał wycofanie subwencji koniecznością finansowania i modernizacji infrastruktury kraju. Zwiększenie cen benzyny uderzyło w mieszkańców Nigerii, z których większość musi wyżyć za mniej niż dwa dolary dziennie.

Strajk rozpoczął się 9 stycznia, paraliżując życie w 160-milionowym kraju. Na ulicach protestowały dziesiątki tysięcy ludzi. Co najmniej 10 osób poniosło śmierć; ochotnicy Czerwonego Krzyża udzielili pomocy ponad 600 osobom, które zostały ranne od początku protestów.

Poza protestami przeciwko cenom paliw Nigeria zmaga się z falą przemocy na tle wyznaniowym między muzułmanami a chrześcijanami.

Nigeria eksportuje 2,4 mln baryłek ropy naftowej dziennie i jest głównym dostawcą tego surowca do Stanów Zjednoczonych i Europy.

DOSTĘP PREMIUM