Sądy z nowym obowiązkiem, którego... nie mogą wykonać. Bo nie mają oprogramowania

Sądy od lipca mają obowiązek przekazywania informacji o swoich dłużnikach do Biur Informacji Gospodarczej. Chodzi np. o niezapłacone grzywny za jazdę po alkoholu. Problem w tym, że sądy nie są na to gotowe.

Sąd Rejonowy w Lublinie: w jednym z wydziałów karnych jest ponad 2,5 tysiąca kart dłużnika, w innym - ponad 5 tysięcy. Co miesiąc dochodzi kilkaset kolejnych. Od lipca sąd powinien informacje o dłużnikach przekazywać do czterech działających w Polsce Biur Informacji Gospodarczej. W efekcie wpisany na specjalną listę dłużnik, który uchyla się np. od zapłacenia grzywny, miałby problem z wzięciem kredytu w banku czy zakupów na raty. Chodzi zresztą nie tylko o grzywny, ale też nieuiszczone koszty sądowe czy niezapłacone nawiązki na rzecz Skarbu Państwa.

Listy o dłużnikach zostały wysłane tyle tylko, że do sądu wróciły

Lubelski sąd próbował dane o dłużnikach przekazywać w formie pisemnej, część listów nawet już poszła, ale niedługo potem... do sądu wróciła. Bo trzy z czterech BIG-ów nie przyjmują danych o dłużnikach w formie tradycyjnej. Żądają wersji wirtualnych, a sąd nie ma odpowiedniego oprogramowania czy urządzeń, by coś takiego robić.

- Zgodnie z nowym przepisem Kodeksu Karnego Wykonawczego - chodzi o art. 12a, sąd ma obowiązek poinformowania dłużnika, już w wezwaniu do zapłaty, że jeżeli w określonym terminie nie uiści konkretnej sumy, to informacja o zadłużeniu zostanie skierowana do biura informacji gospodarczej - mówi Anna Brenk, wiceprezes Sądu Rejonowego Lublin Zachód. Jak dodaje, sąd na przekazanie informacji do biura ma 14 dni. Tyle, że tylko jedno z biur przyjmuje informacje w formie papierowej. - I jest problem - mówią sędziowie.

Problemy w całej Polsce - jak wypełniać obowiązek, który obowiązuje od lipca?

W Sądzie Rejonowym Poznań Stare Miasto słyszymy, że nie mają systemu informatycznego, który współpracowałby z systemami BIG-ów. - Chodziłoby o to, by dane o dłużnikach z naszych sądowych rejestrów można było jednym kliknięciem, w sposób bezpieczny, przenieść do systemów biur informacji gospodarczej - mówi wiceprezes poznańskiego sądu, Łukasz Kalawski. Na razie takiej możliwości nie ma, a wprowadzanie danych ręcznie - każdego dłużnika osobno, na stronę każdego z biur oddzielnie - zajmuje ogromną ilość czasu.

Problemy widzi też Bydgoszcz. - Sąd Rejonowy w Bydgoszczy jest zarejestrowany do wszystkich czterech BIG-ów, jednak sygnalizowana szczególna czasochłonność tych działań, brak odpowiedniej liczby pracowników, którzy mieliby wykonywać te czynności kosztem swych normalnych obowiązków służbowych, powoduje, że aktualnie dane te nie są wysyłane w większym zakresie - informuje rzecznik, sędzia Włodzimierz Hilla. W efekcie, jak na razie w Bydgoszczy przesłano drogą elektroniczą informacje jedynie o kilkudziesięciu dłużnikach i to tylko do jednego biura (a zgodnie z prawem, trzeba do czterech).

Sądy mają wątpliwości - jak bezpiecznie przekazywać dane wrażliwe?

W Sądzie rejonowym w Gostyninie w ogóle nie zostały jeszcze podpisane umowy z Biurami Informacji Gospodarczej, a w efekcie - nie działa system elektronicznego przekazywania danych dłużników. Jak informuje sędzia Dariusz Stoliński, jest też kolejny problem. Chodzi o dane wrażliwe dotyczące dłużników, które - zdaniem wielu - nie powinny być przekazywane za pośrednictwem systemów informatycznych. Bo muszą być odpowiednio zabezpieczone, by nie doszło do ich "wycieku".

Część sądów informuje, że jest w trakcie wdrażania systemu - wystąpiły do BIG-ów o nadanie uprawnień (login, hasło), by móc dane wprowadzać. - Sąd otrzymał informację od operatora systemu Orcon (obsługującego sąd - przyp.red.), iż system posiada już funkcjonalność umożliwiającą komunikację z rejestrami dłużników - przekazała nam sędzia Angelika Jędrzejczak z Sądu Rejonowego w Ciechanowie. Z kolei w Sądzie Rejonowym w Płocku trwają starania o zakup aplikacji umożliwiającej bezpieczne przesyłanie danych.

BIG-i są cztery, ale często umowy tylko z jednym

Niektóre sądy podpisały umowy tylko z jednym z BIGów, choć powinny z czterema. Tak zrobił Sąd Okręgowy w Łodzi - umowa z Krajowym Rejestrem Długów, ale system jest dopiero wdrażany i jak informuje sędzia Ewa Chałubińska, dotychczas nie wpisano żadnego dłużnika.

"To niepotrzebne, obciążające sądy zamieszanie"

- Moim zdaniem przepis dotyczący zawiadamiania BIG-ów powinien być niezwłocznie znowelizowany, gdyż nakłada na sądy dodatkowe i niczym nieuzasadnione obowiązki - twierdzi sędzia Dariusz Stoliński. Zresztą podobne zdania słyszymy też od innych. Sędziowie zwracają uwagę, że przepisy zmieniono niepotrzebnie, bo sądy miały i mają inne narzędzia, by wyegzekwować niezapłaconą grzywnę. Choćby możliwość zamiany grzywny na karę zastępczą, w tym pozbawienia wolności. - Jeśli ktoś nie płaci i nie działa na niego straszak w postaci umieszczenia za kratkami, to wątpię czy zapłaci, jeśli zawiśnie nad nim widmo zapisania jego nazwiska w rejestrze dłużników - mówi nam jeden z sędziów.

DOSTĘP PREMIUM