Było "Ratujmy maluchy" - jest "Ratujmy gimnazja". W całej Polsce zbierają podpisy

Do 10 grudnia w ponad 600 gimnazjach w Polsce trwa zbiórka podpisów przeciwko planom likwidacji tego typu szkół. To akcja "Ratujmy gimnazja" - wymyślona i koordynowana przez nauczycieli z Gimnazjum nr 24 w Toruniu.

Nikt do końca nie wie, czy rzeczywiście rząd ma w planach likwidację/wygaszanie gimnazjów, ale takie zapowiedzi były, więc nauczyciele z gimnazjum w Toruniu postanowili, że nie ma na co czekać. Stąd pomysł na akcję "Ratujmy gimnazja". "Naszym wspólnym celem jest przedstawienie rzeczowych argumentów przeciwko likwidacji gimnazjów, a także zaproponowanie konkretnych zmian, mogących usprawnić ich działanie'' - czytamy na stronie akcji www.ratujmygimnazja.cba.pl.

Nauczyciele z Torunia obalają mity

W liście nauczyciele pokazują argumenty, dlaczego gimnazjów nie warto zamykać. Jak mówią, obalają mity. Po pierwsze wskazują na to, że polscy gimnazjaliści osiągają wysokie wyniki. "Polscy 15-latkowie mają jeden z najwyższych w Europie poziomów kompetencji" - czytamy w liście. Powołują się przy tym na badania, z których wynika, że nastąpiła znacząca poprawa wyników polskich gimnazjalistów w trzech obszarach objętych badaniem, dzięki czemu Polska znajduje się w czołówce krajów UE.

Po drugie obalają mit związany z przemocą. "Często słyszymy powtarzane, stereotypowe opinie o gimnazjach jako siedliskach przemocy i agresji. To nieprawda. Większość naszych uczniów to fantastyczni młodzi ludzie, pełni pomysłów, inicjatyw, zorientowani na naukę i rozwój. Wyjątki zdarzają się wszędzie, w każdym środowisku".

I jeszcze jeden z kilku argumentów nauczycieli z Torunia: "Likwidacja gimnazjów według jej zwolenników to niskie koszty. Nic bardziej mylnego. Do nowego systemu należałoby dostosować infrastrukturę". W swoim liście nauczyciele wskazują też, co trzeba byłoby w gimnazjach zmienić (np. zmniejszyć liczebność klas czy udoskonalić podstawy programowe).

"Akcja jest apolityczna"

Jak mówi jedna z organizatorek akcji, Agnieszka Gaus, anglistka z gimnazjum nr 24 w Toruniu, wymyślona przez nich akcja jest akcją całkowicie apolityczną. - Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, że nie jest to żadna akcja polityczna skierowana przeciwko jakiejkolwiek sile, ale zupełnie oddolna inicjatywa, akcja społecznościowa, obywatelska, akcja osób, które chcą wziąć sprawy w swoje ręce - mówi Gaus.

List został rozesłany do wszystkich szkół - odpowiedziało ponad 600. Czyli tyle szkół na pewno zbiera podpisy i protokół z akcji prześle do Torunia, a Toruń - przekaże dalej, do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ale to nie znaczy, że tylko 600 szkół się włącza. - Mamy sygnały, że część gimnazjów też zbiera podpisy, ale same będą to przekazywać do MEN - słyszymy od toruńskich nauczycieli.

Do 10 grudnia w szkołach w Polsce trwa zbiórka podpisów pod listem otwartym. Podpisują się nauczyciele, ale też rodzice. - Na zebraniu została wyłożona lista, każdy rodzic, który miał taką wolę, mógł się podpisać. Ja oczywiście podpisałam, bo uważam, że gimnazjum to wcale nie jest samo zło, jak przekonują niektórzy - mówi pani Magdalena, mama gimnazjalisty.

Do akcji z Torunia przyłączyło się m.in. gimnazjum im. I.J. Paderewskiego z Lublina. - Likwidacja gimnazjów poczyni ewidentne szkody w polskiej edukacji - mówi dyr. Adam Kalbarczyk. Przyznaje, że przed laty, gdy gimnazja tworzono, był ich przeciwnikiem. Dziś jednak widać, że się sprawdzają. Owszem, trafia do nich młodzież w trudnym wieku, w wieku buntu, ale to nie znaczy, że po likwidacji gimnazjów coś się zmieni. - Często mylimy skutki z przyczynami. To co jest przejawem zdrowego i naturalnego buntu wobec szkoły nie jest powodowane tym, że ta szkoła jest zła. To jest wynik naturalnych procesów dojrzewania młodych ludzi. Dlatego nie możemy zrobić tak, że ponieważ młodzież się buntuje przeciw szkole, to należy ją zlikwidować - mówi Kalbarczyk.

Absolwentka gimnazjum zebrała 150 podpisów, żeby tych szkół nie likwidować

W akcję nauczycieli z Torunia włączyło się też Gimnazjum nr 18 w Lublinie. Podpisy są zbierane m.in. na zebraniach z rodzicami. Ale nie tylko. Jedna z absolwentek gimnazjów postanowiła również się włączyć - w swoim liceum zebrała 150 podpisów od dorosłych już licealistów (bo tylko dorośli mogą się podpisywać). - To są podpisy osób, które wcale nie uważają, że doświadczenie gimnazjalne było dla nich traumą i czymś, o czym chcieliby jak najszybciej zapomnieć - mówi Marek Krukowski, dyrektor osiemnastki.

"Wrzód, którego usunięcie spowoduje, że polska szkoła będzie wzorcowa"?

- Nie można pokazywać, że podstawową wadą polskiego systemu szkolnictwa są gimnazja. Uważamy, że to diagnoza niepogłębiona i nieuzasadniona. Czujemy się jak wrzód, którego usunięcie sprawi, że będzie wszystko dobrze i że polska szkoła będzie wzorcowa i najlepsza na świecie - dodaje M. Krukowski.

DOSTĘP PREMIUM