Tym bezlitosny: Obrona Terytorialna ma nas chronić przed zielonymi ludzikami. Przed durniami znad Wisły nie obroni nas nikt

Stanisław Tym w ''Polityce'' o Wojskach Obrony Terytorialnej. - Będą szkoleni przez 16 dni, więc w 17. dobie nikt im już nie podskoczy - ironizuje.

Zbudził mnie „Mazurek Dąbrowskiego” grany w telewizorze. Stan wojenny, pomyślałem półprzytomny - zaczyna swój felieton w ''Polityce'' Stanisław Tym. - Wyskoczyłem z łóżka, na wszelki wypadek prawą nogą. Spojrzałem na ekran - wojsko. A więc jednak. Nigdzie nie zauważyłem Antoniego Macierewicza... Czyżby Rosjanie go porwali? Niemożliwe, uciekłby im przecież - pisze złośliwie satyryk i publicysta.

Na szczęście ''szybko się wyjaśniło, że to tylko przysięga przyszłych oficerów Wojsk Obrony Terytorialnej, nowej formacji Wojska Polskiego''.

Tym jest pod wrażeniem, że już za trzy lata ma ona liczyć 53 tys. żołnierzy, czyli więcej niż wojska lądowe i więcej niż połowa całej naszej armii. - Będą szkoleni, zakłada ustawa, przez 16 dni, więc w 17. dobie nikt im już nie podskoczy - pisze złośliwie. - Co najważniejsze, formacja zostanie wyłączona z wojskowego systemu dowodzenia, a więc rozkazy będzie im wydawać wyłącznie prywatna trąbka ministra obrony - zauważa Stanisław Tym.

- WOT mają bronić Polaków przed zielonymi ludzikami ze Wschodu. Przed durniami znad Wisły nie obroni nas nikt - ubolewa.

Cały felieton w najnowszym wydaniu tygodnika ''Polityka''.

Jak ustalił portal OKO.press zapleczem dla wojsk obrony terytorialnej będą organizacje proobronne. Wśród nich krakowskie Stowarzyszenie Jednostka Strzelecka 2039. Maszerują w niej, ramię w ramię, neofaszyści z Falangi i byli członkowie prokremlowskiej partii Zmiana. WIĘCEJ>>

DOSTĘP PREMIUM