''Amoralne wykorzystanie talentu dla skłócenia narodów'', ''jak Riefenstahl''. Ukraińcy źle przyjęli ''Wołyń'' Smarzowskiego

Wielka filmowa epopeja Smarzowskiego o rzezi wołyńskiej nie spodobała się na Ukrainie - krytykują ją nie tylko ludzie filmu politycy, ale też pisarze i intelektualiści.

Bardzo dobrze przyjęty w Polsce „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego na Ukrainie został odrzucony jako skandaliczny i antyukraiński - pisze w ''Tygodniku Powszechnym'' Wojciech Konończuk.

Trudno się dziwić - w filmie okrucieństwa Ukraińców pokazane są z całą mocą, natomiast zbrodnie popełniane przez Polaków są ''tylko'' rewanżem. Historia jednak nie była tak biało-czarna.

- O ile reżyser podkreślał, że ''zrobił film o miłości w nieludzkich czasach'', to dla większości ukraińskich obserwatorów podobna opinia jest czymś abstrakcyjnym - w ich percepcji film stał się polskim propagandowym atakiem na Ukrainę i wpisał się w złą atmosferę w stosunkach dwustronnych, wywołaną lipcową uchwałą Sejmu, uznającą wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo. W ich mniemaniu Smarzowski - świadomie lub nie - dołączył do rosyjskiej wojny informacyjnej przeciw Ukrainie - czytamy w artykule. 

Autor cytuje wypowiedzi ukraińskich intelektualistów, którzy filmem są co najmniej oburzeni.

Pyłyp Illenko, szef Państwowej Agencji ds. Kina uważa, że „film nie jest dziełem sztuki filmowej, ale deklaracją jego twórców co do przeszłości i przyszłości stosunków między narodami polskim i ukraińskim''.

Jak Leni Riefenstahl...

Lwowski intelektualista Taras Wozniak pisał o „amoralnym wykorzystaniu talentu dla skłócenia dwóch narodów”. Smarzowskiego porównał do Leni Riefenstahl. - Nie można w okresie wojny (z Rosją - red.) tak nieodpowiedzialnie odnosić się do partnera - komentował.

Kijowski filozof Ołeksij Panycz pisze: Zupełnie nie rozumiem, po co antyukraińska propaganda potrzebna jest współczesnej Polsce”. Z kolei Jurij Andruchowicz, popularny w Polsce pisarz, w swoim stylu: „Poj***ane pojednanie czy niszcząca dzikość zła” - pyta w tytule tekstu o filmie.

Spójrzcie na nasze filmy

Opinie niekrytyczne pojawiają się rzadko. Niewiele osób zna wcześniejsze filmy Smarzowskiego. Jurij Opoka, młody publicysta, zauważa „Ukraińcy robią teraz taki sam błąd jaki przez długi czas robili Polacy - mówią o sobie wyłącznie jako ofiarach, znajdują w historii tylko białe karty''. I przypomina, że Ukraińcy mają na swoim koncie wiele filmów o UPA, w których to Polacy pokazani byli karykaturalnie.

- W sytuacji, gdy krytykowanie filmu stało się demonstracją patriotyzmu, trudno oczekiwać uczciwej dyskusji - pisze Konończuk, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Cały tekst w najnowszym wydaniu ''Tygodnika Powszechnego''.

DOSTĘP PREMIUM