Reforma edukacji? ''Czeka nas chaos. To polityczna ustawka, która wymknęła się spod kontroli''

Jutro w Warszawie nauczyciele będą protestować przeciwko reformowaniu szkolnictwa. - To nie jest reforma, to serwowanie chaosu - oceniała w TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

Jutro w Warszawie odbędzie się protest nauczycieli sprzeciwiających się planowanej reformie edukacji. Według głównego organizatora manifestacji - Związku Nauczycielstwa Polskiego - na manifestacji spodziewane jest ok. 50 tys. osób, które będą się domagać zaniechania zapowiedzianej reformy edukacji, w tym likwidacji gimnazjów.

- Po pierwsze nie można nazywać tego reformą, to jest serwowanie chaosu - mówiła w TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka Nowoczesnej. Jej partia wspiera protestujących nauczycieli i będzie uczestniczyć w sobotnim marszu. - Po drugie - reforma jest oparta na jednym wielkim kłamstwie, że gimnazja się nie sprawdziły. A to nieprawda. Trzecie kłamstwo dotyczy zapewnień, że nie będzie zwolnień nauczycieli, a będą na pewno i to nawet 30 tys. osób może stracić pracę. Kolejne kłamstwo mówi o tym, że reforma będzie bezkosztowa, a już są wypowiedzi członków rządu, że będzie stworzona rezerwa budżetowa w wysokości 900 mln zł. Przypominam, że ani samorządu, ani szkoły nie śpią na pieniądzach. Samorządy szacują, że reforma będzie kosztować 2 miliardy złotych - mówiła Pihowicz w ''A teraz na poważnie''.

Posłanka podkreślała,  że jest to reforma nieprzygotowana, trzy roczniki będą się uczyły na tymczasowych podstawach programowych. - Wielu rodziców nie wie nawet, do której szkoły pójdą ich dzieci - dodała.

Skąd pomysł reformowania szkolnictwa? Zdaniem Gasiuk-Pihowicz chodzi o ''uderzenie'' w samorządy, które ze zmianami się ''nie wyrobią'' przed wyborami samorządowymi.

Maciej Konieczny z Razem: Mam wrażenie, że to polityczna ustawka. Manewr, który wymknął się spod kontroli albo poszedł nie tak. - Będzie chaos, reforma jest kompletnie nieprzygotowana. Łatwiej będzie zawłaszczyć szkoły ideologicznie przy okazji tworzenia nowych programów. Ta reforma skraca czas obowiązkowej edukacji i zmniejsza szanse dzieci z prowincji - mówił Konieczny.

W sobotę razem z nauczycielami protestować będą również rodzice.

 

DOSTĘP PREMIUM