W sądach spada liczba wniosków o podwyższenie alimentów. Efekt 500 plus?

Wnioski o podwyższenie alimentów to przed sądem normalna procedura. Rodzic występuje o to wtedy, gdy dziecko ma większe potrzeby materialne albo gdy wiadomo, że znacząco poprawiła się sytuacja finansowa drugiej strony. Jak wynika z obserwacji sądów rejonowych na Lubelszczyźnie, wniosków o wyższe alimenty jest jednak mniej niż przed rokiem. - Rodzice mają 500 plus i prawdopodobnie to im wystarcza - słyszymy.

- Nie występuję o podwyższenie alimentów, bo nie chcę się z byłym mężem przed sądem kłócić. Wiadomo, że sam z siebie żadnej podwyżki na dzieci nie da. Musiałabym udowadniać, że ma lepszą pracę i o wiele lepiej zarabia, ale nie idę do sądu. Mam co miesiąc na troje dzieci dodatkowe 1500 zł i zdecydowałam, że nie będę się z nim użerać - mówi pani Ewa, samotna matka. Takich jak ona jest więcej, a widać to w sądowych statystykach. 

Liczby pokazują, że zmiany są spore

Dla przykładu: w Sądzie Rejonowym Lublin Zachód w II i III kwartale ubiegłego roku wniosków o podwyższenie alimentów było ponad 400, w analogicznym okresie tego roku - niespełna 300.

Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim to jeszcze większy spadek: ubiegły rok - 250 spraw o zasądzenie i podwyższenie alimentów, a w tym roku - tylko 134. Duże spadki są też w sądach w Puławach czy w Świdniku.

Ludzie nie idą do sądu po pieniądze

- Rzeczywiście, w większych sądach zaobserwowano widoczny spadek wpływu spraw dotyczących zasądzenia czy podwyższenia alimentów. Można przypuszczać, że ma to związek ze świadczeniem wychowawczym. Część osób, które dostają świadczenie 500 plus zrezygnowało z dochodzenia podwyższenia alimentów od osób, które są do tego zobowiązanie - mówi sędzia Ewa Bazelan, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sprawy łatwe, ale stresujące

Sędzia przyznaje, że sprawy o podwyższenie alimentów z prawnego punktu widzenia są proste, ale emocjonalnie - niejednokrotnie bardzo skomplikowane. - Dlatego, że na sali rozpraw spotykają się często strony, które są skonfliktowane i których problem tkwi między innymi w samym spotykaniu się i wzajemnych kontaktach - przyznaje sędzia. Prawdopodobnie z tego powodu część kobiet (rzadziej mężczyzn), które dostają alimenty na dziecko, rezygnuje z sądowej batalii o większe pieniądze. Wychodzą z założenia "daruję sobie kolejną walkę, skoro mam 500 plus i jakoś sobie radzę".

Alimenty to nie wszystko. Mniej też wniosków o zasiłki celowe

Rodziny, które mają 500 plus rzadziej występują też o wsparcie socjalne do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. - Pracownicy zaobserwowali już, zwłaszcza w okresie powakacyjnym, że jest mniejsza liczba wniosków o pomoc jednorazową w postaci zasiłków celowych - mówi Magdalena Sudół, rzecznik lubelskiego MOPR.

Jak słyszymy, zasiłek celowy to pieniądze w różnej wysokości, przyznawane na konkretny cel, np. na zakup ubrań na okres jesienno-zimowy czy na opał.

W lubelskim MOPR mniejsze jest też zainteresowanie dofinansowaniem do obiadów dla dzieci. - Ta tendencja była już widoczna w wakacje, bo w czasie wakacji na obiady zapisało się zaledwie nieco ponad dwadzieścioro dzieci. A w ubiegłym roku było ich ponad sto, więc jest różnica - dodaje Sudół.

Jeśli chodzi o sytuacje zamiany rodzinom świadczenia 500 plus na inną formę wsparcia, np. talony czy bony - w Lublinie był do tej pory jeden taki przypadek. Nie wiązał się z alkoholem w rodzinie i wydawaniem pieniędzy na zakup piwa czy wódki. Powód był zupełnie inny. Rodzic wydawał świadczenia na dziecko w automatach do gry, bo jest uzależniony od hazardu.

DOSTĘP PREMIUM