Hartman: Czegoś tak idiotycznego jak Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego nie wymyśliłby nawet tow. Wiesław

"Miły rządzie, kochający Boga i inne centrale. Społeczeństwo obywatelskie z istoty rzeczy nie podlega centralizacji! Żadnej! Jest wolne, rozproszone, spontaniczne. Nie znosi żadnego centralnego zarządu" - podkreśla Jan Hartman.

"Zastanawiałem się, kiedy ten rząd przypnie sobie ośle uszy i odda gargantuicznej grotesce" - zaczyna swój felieton Jan Hartman. "Doczekałem się! Czegoś tak idiotycznego jak Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego nie wymyśliłby nawet tow. Wiesław" - stwierdza.

- Ta sytuacja musi zostać uporządkowana, dlatego, że w tej chwili naprawdę bardzo dużo pieniędzy jest przeznaczanych na funkcjonowanie różnego rodzaju organizacji społecznych czy NGO-sów - powiedziała Beata Szydło w wywiadzie dla "Tygodnika Solidarność". I zapowiedziała centralne sterowanie organizacjami pozarządowymi. Tym, jak pisze "Gazeta Wyborcza" będzie zajmowało się Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Ono ma NGOsom wyznaczać cele i udzielać środków na ich realizację.

Rząd chce NGOsy "wziąć za pysk"

"Otóż, miły rządzie, kochający Boga i inne centrale. Społeczeństwo obywatelskie z istoty rzeczy nie podlega centralizacji! Żadnej! Jest wolne, rozproszone, spontaniczne. Nie znosi żadnego centralnego zarządu" - pisze w tekście, który zatytułował "Narodowe Centrum Głupoty im. Beaty Szydło". Jakie są zdaniem filozofa intencje rządu?

Objąć jak najściślejszą kontrolą i nadzorem finansowanie organizacji ze środków publicznych; scentralizować i skoordynować działania wszystkich organizacji z agendami rządowymi, tak aby finansowanie organizacji odpowiadało celom rządu i programowi rządzącej partii

- uważa.

"Czyli, inaczej mówiąc, zlikwidować wolność i spontaniczność w działalności organizacji i w kształtowaniu się ich współpracy z różnymi sektorami władzy publicznej. Wziąć za pysk - żeby rzecz nazwać po imieniu" - zaznacza Hartman.

"Organizacje będą odtąd klientami rządu, grzecznymi i posłusznymi, czekającymi na granty jak pokojowe pieski na ciasteczko" - pisze dalej. Kto skorzysta na takiej zmianie? "Na pierwszym miejscu będą, rzecz jasna, Rydzyk i jego kościelni akolici" - ocenia. 

Potem będą ci wszyscy od „wyklętych”, od pisowsko-endeckiego patriotyzmu, od przebieranek, od różnych tam „samoobron”, „tradycji”, strzelania, ganiania po lasach, polowania itp. Dalej pójdą ci od oświaty patriotycznej i bardzo nabożnej, od zwalczania dżenderu, aborcji, gimnazjów, szczepionek i innej cholery, a ostatni promil dotacji, całe sto tysięcy, pójdzie na takie tam michałki-frajerki, z jakiejś ugrzecznionej centro-prawicy, żeby potem się chwalić, że pluralizm jest za PiS jak ta lala.

- ciągnie filozof. I na koniec dodaje: "Czekam na Narodowe Centrum Prokreacji. Zgłaszam się na odźwiernego".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM