Reporter sejmowy: Kancelaria Sejmu chce pozbawić nas, dziennikarzy, i jednocześnie opinię publiczną, prawa do informacji

- Wróciłem właśnie z pierwszego w swoim życiu protestu. Nigdy nie brałem udział w żadnej manifestacji. Początkowo, nigdy nie miałem takiej potrzeby, a kiedy zacząłem pracę w TOK FM uważałem, że nie wypada mi uczestniczyć w protestach. Tym razem jest jednak inaczej - pisze na Facebooku Roch Kowalski, dziennikarz TOK FM.

PiS chce ograniczyć dostęp i obecność dziennikarzy w głównym gmachu Sejmu. Ograniczenia oburzyły pracowników mediów, którzy zapowiedzieli protest. Jutro większość redakcji dołączył a do akcji ''Dzień bez polityków''>>

Roch Kowalski, reporter radia TOK FM, który jest korespondentem sejmowym, pisze, czemu jest to niedobry ruch. Dziś wziął udział w proteście przeciwko usuwaniu dziennikarzy z Sejmu.

Poniżej za jego zgodą publikujemy jego wpis na Facebooku.

To prawdopodobnie ostatnie posiedzenie Sejmu, które obsługuję, na pewno w tej formie. Bycie sprawozdawcą sejmowym, możliwość tytułowania siebie w ten sposób, ale przede wszystkim praca i przekazywanie informacji o działalności polskiego Parlamentu jest dla mnie zaszczytem.

Doskonale pamiętam swoją pierwszą wizytę w Sejmie, doskonale pamiętam, jak przechodziłem obok stolików dziennikarskich i z podziwem i zazdrością patrzyłem na pracujących tu dziennikarzy. Nigdy nie wierzyłem, że będę miał możliwość pracy razem z nimi, wykonywania tego samego zawodu.

Praca reportera w Sejmie to nie tylko siedzenie przy stoliku i plotkowanie, jak wielu się wydaje. To przede wszystkim możliwość obserwowania polityków, relacjonowania ich pracy i poglądów, śledzenie procesu legislacyjnego. Swoboda poruszania się po budynkach Parlamentu to nie „łapanie” polityków przy toaletach czy blokowanie im przejścia, jak niektórzy próbują to przedstawić.

To możliwość rozmowy z posłami i senatorami. Nie zawsze w celu nagrania. Często wymiana informacji, w nieoficjalnej rozmowie, pozwala nam zrozumieć ich tok myślenia i to, jakie skutki chcą osiągnąć, forsowanymi przez siebie, rozwiązaniami.

Plany Kancelarii Sejmu to pozbawienie nas, dziennikarzy, tego prawa. Ale, co jeszcze ważniejsze, to utrudnienie lub wręcz zablokowanie dostępu do pewnych informacji opinii publicznej. Nie mówię tu wcale o zdjęciach pijanych posłów czy gołych stopach w sali plenarnej. Część lub czasami większość materiałów, które tutaj realizujemy, powstają na podstawie wiedzy zdobywanej od polityków. Teraz także tego zabraknie.

Nie wiem, jak będzie wyglądała praca w Sejmie na nowych warunkach, ale z całą pewnością pewien etap się kończy. A wraz z końcem każdego etapu, przychodzi czas na podziękowania. Więc dziękuję: przede wszystkim redakcji, że mi zaufała i pozwoliła wykonywać tę pracę, dziennikarzom z mojej i innych redakcji, którzy przyjęli mnie do sejmowego grona z otwartymi ramionami. Prawdę mówiąc, w niewielu momentach w życiu czułem tyle sympatii i wsparcia. I dziękuję każdej Posłance i każdemu Posłowi, który zdecydował się ze mną rozmawiać, dzielił swoją wiedzą i doświadczeniem. Bardzo Państwu i Wam, wszystkim razem i każdemu z osobna serdecznie dziękuję.

Do zobaczenia w Sejmie, w budynku F czy gdziekolwiek los nas rzuci!

DOSTĘP PREMIUM