Rzepliński: Oczekiwałbym czegoś więcej od pana prezydenta. To jest jego czas

Prezes Trybunału Konstytucyjnego odniósł się w ten sposób do oświadczenia prezydenta Andrzeja Dudy. Zdaniem A. Rzeplińskiego, to za mało. - Oczekiwałbym czegoś więcej. To jest godzina prezydenta - mówi Rzepliński.

Prof. Andrzej Rzepliński był gościem na gali nagrody im. prof. Zbigniewa Hołdy. Jest w kapitule przyznającej nagrodę za działania na rzecz praworządności i przestrzegania praw człowieka. W sobotę wieczorem był na gali w Lublinie - wygłosił wykład o wolności, a także laudację na cześć tych, którzy otrzymali tegoroczną nagrodę, Ludwiki i Henryka Wujców.

Rzeplińskiego martwi rów między rządzącymi

Już po uroczystości krótko rozmawiał z dziennikarzami. - Martwi mnie widoczny rów wykopany między tymi, od których zależy los naszego państwa, także nasz los - mówił Rzepliński.

Na pytanie o obecną sytuację w Polsce, odpowiedział, że oczekiwałby czegoś więcej od Andrzeja Dudy, bo to jego czas.

Nawiązał tym samym do wydanego przez prezydenta oświadczenia, w którym czytamy m.in.: "Chciałbym zaapelować do wszystkich stron sceny politycznej o uspokojenie nastrojów, tak aby prace w parlamencie odbywały się bez przeszkód, w sposób cywilizowany i z należną powagą - zgodnie z zasadami demokracji parlamentarnej". Prezydent pisze jednak również o "wykorzystaniu sytuacji przez część opozycji jako pretekstu do zaburzenia obrad Sejmu".

Przecież J.Kaczyński też dłuższą chwilę trzymał Ipad

Andrzej Rzepliński mówi, że marszałek Marek Kuchciński nie musiał podejmować tak radykalnych działań - chodzi o wyłącznie posła Michała Szczerby, który najpierw położył na mównicy kartkę z napisem "Wolne media", a potem zaczął mówić o tym, że muzyka łagodzi obyczaje. - Przecież pan Jarosław Kaczyński trzymał Ipad dobre parę minut i nikt mu tam nie rzucał kamieniem w ten Ipad. Wygłosił to wszystko i na tym polega też urok Sejmu. Co naprawdę było złego w tej kartce? Szczerba by powiedział to, co miał do powiedzenia albo by zostawił kartkę. I następny poseł mógł ją odkleić albo zostawić. Nic by się nie stało. Więcej, większość sejmowa pokazałaby "proszę bardzo" - mówi Rzepliński.

"Wyroki ostateczne, nie są ostateczne"

Prezes TK był też pytany o piątkowe głosowanie nad budżetem. - Żaden poseł po ogłoszeniu wyników głosowania nie może dopisać swojego głosu za "za" czy "przeciw". Żaden, za żadne świętości. Absolutnie, to jest niemożliwe już. Zamknięte już i koniec. To jest tak jak ostateczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Ale, jak wiadomo, wyroki ostateczne nie są ostateczne, niektóre - stwierdził Andrzej Rzepliński.

Profesor mówił też o wolności mediów i zmianach w organizacji pracy dziennikarzy, które proponuje PiS. - Kiedy dziennikarz chce zrobić relację, to nie będzie czytał dokumentu, który ma 150 stron czy więcej. Chce się dowiedzieć szczegółów od posła sprawozdawcy, bo zakładamy, że on wszystko przeczytał i wszystko rozumie. I z drugiej strony, od posła sprawozdawcy partii opozycyjnej, bo na tym polega parlament - mówi Rzepliński. 

W niedzielę w samo południe rozpocznie się manifestacja KOD przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego przy ul. Szucha w Warszawie. Jutro kończy się kadencja prof. Rzeplińskiego na stanowisku prezesa TK.

Od piątku trwają protesty przeciwko zmianie zasad obecności mediów w Sejmie. PiS chce w znaczny sposób ograniczyć dostęp dziennikarzy do posłów.

DOSTĘP PREMIUM