Lis: Kaczyński nie ma wizji Polski. Ma wizję wodza. Polska jest jego doświadczalnym poletkiem i dominium

"Kaczyński nie mówi o 'naszej wizji' czy o 'wizji naszej partii' "- pisze Tomasz Lis w nowym "Newsweeku". "Mówi o swojej wizji. To brzmi jak echo 'mojej walki' innego dość znanego przywódcy..."

"Charakterystyczne, że Kaczyński nie mówi o 'naszej wizji' czy o 'wizji naszej partii'. Mówi o swojej wizji" - pisze Tomasz Lis we wstępie do nowego "Newsweeka". "'Moja wizja' brzmi jak echo 'mojej walki' innego dość znanego przywódcy, który też obalił republikę, by skończyły się rządy prawa, a zaczęła epoka jego własnych rządów" - dodaje, mając oczywiście na myśli Adolfa Hitlera.

Jak pisze redaktor naczelny czasopisma, "nie jest to żadna wizja Polski, ale wizja wodza w Polsce. Polska jest jego doświadczalnym poletkiem i dominium". Wizja zakłada, że "wódz dyktuje, a rolą innych jest jego wizję wspierać i propagować".

"Ta wizja została przez Kaczyńskiego wyrzucona do pisuaru"

Inni - a dotyczy to zarówno podwładnych, jak i wszystkich obywateli - mają zdaniem Lisa wsłuchiwać się w jego słowa, mówić mu jedynie to, co chce usłyszeć i nie kwestionować jego decyzji. "Jedyny tolerowany przez wodza model relacji z innymi to jego dyktat i ich zależność" - podkreśla publicysta.

"Ponad ćwierć wieku realizowana była, lepiej lub gorzej, z błędami i zaniechaniami, wizja Polski dostatniej, otwartej, tolerancyjnej, europejskiej" - pisze dalej Lis. "Ta wizja została przez Kaczyńskiego wyrzucona do pisuaru" - ocenia.

Dziennikarz przewiduje, że "chora wizja Jarosława Kaczyńskiego oczywiście w końcu przegra". "Pytanie, jaką cenę zapłacą Polacy za próbę jej realizacji" - dodaje. I kończy przyznaniem racji Donaldowi Tuskowi, który mówił, że "kto ma wizję, powinien iść do lekarza".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM