Platforma dla niepełnosprawnych przy przystanku jest 'czynna' do godz. 19. Potem osoba, która ją włącza, idzie do domu

Platforma dla niepełnosprawnych w jednym z przejść podziemnych w Krakowie działa tylko do godz. 19. - Usłyszałam od osoby, która ją obsługuje, że za 10 minut kończy pracę i już nam nie pomoże - opowiada pani Iza, która jeździ na wózku.

W Krakowie przy Placu Bohaterów Getta jest przystanek, na który przechodzi się przez przejście podziemne. Dla niepełnosprawnych na wózku jest specjalna platforma. Kilka dni temu pani Iza, podróżująca ze swoim niedowidzącym partnerem, chciała z niej skorzystać. - Usłyszałam od osoby, która ją obsługuje, że za 10 minut kończy pracę i już nam nie pomoże - opowiada. Para po pomoc dzwoniła na policję i do straży miejskiej. Bezskutecznie.

Sprawę opisał nam słuchacz TOK FM, etyk, pan Marcin. Był zbulwersowany i zniesmaczony całą sytuacją. Sam próbował parze pomóc, ale nie było to proste, bo elektryczny wózek, razem z panią Izą, waży ponad 100 kg. - Pojawia się pytanie, jak takie osoby mają na co dzień swobodnie funkcjonować, jeżeli mogą niespodziewanie utknąć na ponad pół godziny na mrozie, bo nie ma kto im pomóc? - zastanawia się pan Marcin.

Problem z platformami dla wózków? "To codzienność"

Pani Iza i pan Daniel często korzystają z przystanków przy Placu Bohaterów Getta w Krakowie. I problem z platformą dla wózków to niestety ich codzienność.

Bo platforma albo nie działa, albo nie ma kto jej obsłużyć. Tak też było 2 stycznia. Nie mogli dostać się na przystanek, do którego prowadzi przejście podziemne. Najpierw kobieta obsługująca platformę nie chciała im pomóc, bo - jak stwierdziła - za 10 minut kończy pracę. - Powiedziała, że się bardzo spieszy - mówi pani Iza. Ostatecznie, po wymianie zdań, próbowała platformę uruchomić, ale okazało się, że... coś się zacięło.

W tej sytuacji pan Daniel próbował dzwonić na policję i do straży miejskiej z prośbą o pomoc. Na nic się to zdało. - Często jest stosowana spychologia. Straż Miejska odbija do policji, policja do Straży Miejskiej i tak naprawdę nie wiadomo nawet, kogo poprosić o pomoc - mówi pan Daniel.

Dlaczego ktoś wymyślił platformę, która działa tylko do godz. 19?

- Przecież to przystanek, który obsługuje również komunikację nocną. Niepełnosprawny nie ma szans z niej skorzystać - mówią nasi rozmówcy.

Zdaniem pana Daniela, problem tkwi w ludziach i ich mentalności. - Miasto jest przystosowane w 80-90 procentach do potrzeb osób niepełnosprawnych. Ale czasami są miejsca, w których drugi człowiek musi udzielić niepełnosprawnemu pomocy. I to nie działa - mówi pan Daniel.

Urząd: Wiemy...

Michał Pyclik z krakowskiego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu przyznaje, że miasto zna problem i będzie próbowało go rozwiązać. Jak podkreśla, platforma przy Placu Bohaterów Getta od lat działa tylko w ściśle określonych godzinach. - Nie było to problemem 10 lat temu, gdy komunikacja kursowała dużo rzadziej niż obecnie i dużo krócej niż obecnie. W tym momencie pokazuje to nam, że jest problem - mówi nasz rozmówca.

Miasto doraźnie wydłuży czas pracy osoby obsługującej platformę

Ale to sprawy nie załatwia, bo gdy niepełnosprawny będzie chciał dostać się na przystanek np. w nocy, dalej będzie z tym kłopot. Dlatego docelowo rozważane są dwa rozwiązania: zakup platformy samoobsługowej, albo przebudowa ulicy, tak aby chcąc dostać się na przystanek tramwajowy - nie było potrzebny zjeżdżania do przejścia podziemnego. Kiedy to się stanie? - żadne wiążące terminy jednak nie padają.

Niepełnosprawni zwracają uwagę, że przykład Krakowa - nie jest wyjątkiem

Podobne historie zdarzają się także w innych miastach w Polsce: że jest udogodnienie, z którego nie można skorzystać. - Zawsze muszę wychodzić wcześniej, żeby się nie spóźnić, bo nie wiadomo co się wydarzy - mówi pani Iza.

Niepełnosprawni podkreślają, że często spotykają się z brakiem empatii i zrozumienia w urzędach, sklepach, w pociągu. - Iza musi być wniesiona razem z wózkiem do pociągu. Takie coś trzeba zgłaszać 48 godzin wcześniej, a i to nie zawsze działa. W Warszawie Zachodniej tak próbowano jej pomóc, że o mały włos nie doszło do wypadku - mówi pan Daniel. Sam z kolei pamięta swoją historię z urzędu pracy. - Słyszę od jednej z pracownic "niech pan sobie zapisze numer do tej i do tej pani". I daje mi kartkę i długopis, mimo, że poruszam się przy pomocy białej laski i niedowidzę - opowiada. - Albo ktoś mi daje formularz i mówi "proszę to wypełnić" - dodaje.

Konwencja jest, ale jakby jej nie było?

W 2012 roku Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Konwencja zakazuje jakiejkolwiek formy dyskryminacji. Zacytujmy fragment art. 5:

1. Państwa Strony uznają, że wszyscy ludzie są równi wobec prawa i są uprawnieni, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, do jednakowej ochrony prawnej i jednakowych korzyści wynikających z prawa.

2. Państwa Strony zakażą jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność i zagwarantują osobom niepełnosprawnym jednakową dla wszystkich i skuteczną ochronę przed dyskryminacją z jakichkolwiek względów. 

3. W celu popierania równości i likwidacji dyskryminacji, Państwa Strony podejmą wszelkie odpowiednie kroki celem zapewnienia racjonalnych usprawnień".

 

DOSTĘP PREMIUM