Dymisja komendanta Straży Marszałkowskiej. Nieoficjalnie: za słowa, że nigdy nie użyje siły wobec posłów opozycji

Szef Straży Marszałkowskiej stracił stanowisko. Jak ustalił reporter radia TOK FM powodem odwołania miały być deklaracje komendanta, że nigdy nie użyje siły wobec posłów opozycji. Kancelaria Sejmu: to była rutynowa decyzja.

Arkadiusz Koschalke nie jest już Komendantem Straży Marszałkowskiej. Jak nieoficjalnie dowiaduje się reporter TOK FM powodem odwołania miały być deklaracje komendanta, że nigdy nie użyje siły wobec posłów opozycji.

Kiedy opozycja rozpoczęła okupację trybuny sejmowej w proteście przeciwko wykluczeniu z obrad posła Michała Szczerbę, marszałek Kuchciński sugerował, że użycie siły jest jednym z możliwych rozwiązań sytuacji.

- Nie słyszałem nigdy takich słów, nie widziałem takich dokumentów, więc mogę jednoznacznie zdementować, jeśli chodzi o Kancelarię Sejmu. Szef Kancelarii Sejmu w porozumieniu z marszałkiem ma prawo otaczać się współpracownikami, których wybiera. W tym przypadku zdecydowano się na zmianę na tym stanowisku - mówi dyrektor biura prasowego Sejmu, Andrzej Grzegrzółka.

Szef straży mówi: nie

Koschalke deklaracje o nieużyciu siły miał wygłosić już podczas pierwszej odsłony kryzysu sejmowego. Identyczną deklarację Koschalke miał też powtórzyć już podczas miesięcznego protestu PO i Nowoczesnej w sali plenarnej i przed posiedzeniem Sejmu 11 stycznia.

Sama opozycja bardzo pozytywnie ocenia działalność byłego już komendanta. Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej ma nadzieję, że jego następca będzie wyznawał takie same wartości.

''Rutynowa decyzja''

Grzegrzółka, przekonuje, że dymisja nie miała związku z ostatnimi wydarzeniami i protestem opozycji. - Dymisja Komendanta Straży Marszałkowskiej była rutynową, urzędniczą decyzją - tłumaczy Kancelaria Sejmu.

Arkadiusz Koschalke został powołany na stanowisko w lipcu 2013. Nowy komendant ma zostać powołany w ciągu najbliższych dni. Do tego czasu jego obowiązki będzie pełnił dotychczasowy zastępca.

DOSTĘP PREMIUM