"Newsweek": Waszczykowski sprywatyzował MSZ. Szuka się haków, śledzi konta pracowników i ich rodzin

Wymiana ambasadorów na ludzi bez doświadczenia w dyplomacji czy wpadki Waszczykowskiego, które komentowane są z granicą, to tylko część "zasług" obecnego kierownictwa MSZ. Część, bo w resorcie trawa szukanie haków na przeciwników politycznych, inwigiluje się pracowników i ich rodziny oraz śledzi aktywność w mediach społecznościowych - podaje "Newsweek".

Tygodnik „Newsweek” w tekście "Gmach się sypie" opisuje zmiany w ministerstwie spraw zagranicznych.

Witold Waszczykowski urzędowanie w MSZ zaczął od wymiany ambasadorów wykonane na zlecenie centrali PiS. Ponieważ partyjna ławka okazała się za krótka sięgnięto po ludzi bez doświadczenia w dyplomacji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nowy ambasador w USA, specjalista od reformacji, zaczął od klapy z pokazem filmu „Smoleńsk”. Ambasador w Wielkiej Brytanii, wcześniej radny miejski PiS zaczął urzędowanie na Wyspach zanim jeszcze złożył listy uwierzytelniające u królowej. Od skandalicznej wypowiedzi zaczął swoją misję nowy ambasador w Berlinie. Nazwał on Niemców, z prezydentem Joachimem Gauckiem na czele, ludźmi o zawężonych horyzontach - przypomina tygodnik.

Według autorki tekstu Aleksandry Pawlickiej, obecny szef resortu robi, co może, by "zniszczyć korporację Sikorskiego", który przez siedem lat kierował ministerstwem.

Oranie w e-mailach Sikorskiego, prywatnych też 

„Otwarty skrzynkę e-mailową Sikorskiego i pod pretekstem szukania przewinień w sprawie Smoleńska zaczęto przeszukiwanie blisko 200 tys. e-maili”- podaje informator tygodnika - w tym i prywatnych, bo minister Sikorski korzystał z telefonu z zabezpieczeniami i mógł mieć tylko jedno konto. 

Ta kontrola dotyczy także pracowników MSZ.

Gdy na koncie dyplomaty, jego żony lub dziecka pojawi się niepoprawny ideologicznie wpis, bardzo szybko otrzymuje on reprymendę z Gmachu [tak nieoficjalnie mówi się o budynku MSZ], niekiedy od samego ministra

- pisze autorka tekstu powołując się na anonimowe źródło w MSZ.

Komórka do śledzenia kont

Informator gazety zdradza też, że powstała nawet nieoficjalna komórka do sprawdzania kont społecznościowych pracowników resortu: "Zawiaduje nią były aniołek Kaczyńskiego". Chodzi o Sylwię Ługowską-Bulak, kiedyś dyrektorkę biura poselskiego Waszczykowskiego, a obecnie pracownicę gabinetu politycznego ministra.

"Newsweek” zapytał MSZ, dlaczego resort inwigiluje pracowników i czyta e-maile poprzedników, ale nie doczekał się odpowiedzi. "Bo szuka się haków, które mógłby przynieść prezesowi na talerzu, bo żyje w przekonaniu, że prezes ma na niego haka” - wyjaśnia źródło tygodnika.

Najlepiej sytuację w resorcie charakteryzuje jeden z pracowników, oczywiście anonimowo:

Waszczykowski tworzy zastępy lojalnych, zawdzięczających mu karierę urzędników. To dramatyczne w skutkach sprywatyzowanie resortu. Gmach  się sypie

DOSTĘP PREMIUM