Powiedział, że Macierewicz nie wierzy w zamach. Teraz idzie dalej. "Satysfakcję daje mu niszczenie ludzi i obserwowanie ofiary"

- Znam wiele relacji o niemal sadystycznych zachowaniach Macierewicza, jak z uśmiechem na ustach oznajmia zwalnianym oficerom, że już nigdy nie wrócą do służby, że on już o to zadba - mówi gen. Piotr Pytel, były szef SKW serwisowi Polityka.pl.

- Przy całym swoim „szaleństwie” - w sensie wyłącznie potocznym - Macierewicz postępuje racjonalnie, np. ostrożnie podpisuje dokumenty - stwierdził gen. Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w rozmowie z Piotrem Pacewiczem z Polityka.pl. Pytel w poniedziałek w "Kropce nad i" powiedział, że minister obrony nie wierzy w zamach w Smoleńsku.

- Przypominam sobie fragment naszej rozmowy, kiedy zostałem do niego wezwany. Powiedział do mnie tak: "przecież pan jest inteligentnym człowiekiem. Pan zdaje sobie sprawę w sposób oczywisty, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne" - relacjonował były szef SKW w programie Moniki Olejnik. - Z kontekstu wypowiedzi mogłem wywnioskować, że pan Macierewicz nawet nie wierzy w zamach - dodał.

"Cechuje go raczej tzw. osobowość niedojrzała"

W środę w serwisie Polityka.pl generał powiedział, że do rozmowy z szefem MON doszło przed 19 listopada 2015 r., po złożeniu przez niego rezygnacji. - Nie jest zaburzony w sensie klinicznym, cechuje go raczej tzw. osobowość niedojrzała, z silnie psychopatycznym rysem. To dlatego tak chętnie współpracuje z ludźmi młodymi, bez doświadczenia - dodał Pytel, absolwent psychologii UJ.

- Znam wiele relacji o niemal sadystycznych zachowaniach Macierewicza - powiedział też były szef SKW. - Jak z uśmiechem na ustach oznajmia zwalnianym oficerom, że już nigdy nie wrócą do służby, że on już o to zadba. Jednym zastrzyk adrenaliny daje skok na spadochronie, Macierewiczowi satysfakcję daje niszczenie ludzi i obserwowanie ofiary - ocenił Pytel.

Z kolei OKO.press prześledził, co o katastrofie smoleńskiej publicznie mówił przez lata Macierewicz. Wynika z tego jedno: zawsze twierdził, że doszło tam do zamachu. W 2011 r. mówił o mgle, rok później o eksplozji. W 2013 r. stwierdził, że "relacje o tym, że trzy osoby przeżyły, są wiarygodne", a w 2016 r., że "samolot zaczął rozpadać się w powietrzu dużo przed brzozą".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM