"Macierewicz jest szaleńcem albo agentem. Kim są jego zwierzchnicy?"

"Czuję się bezsilny" - przyznaje Andrzej Celiński, oburzony wystąpieniem szefa MON w Monachium. Antoni Macierewicz mówiąc o agresywnej polityce Rosji wobec Zachodu, jednym tchem wymienił wojnę w Gruzji, agresję na wschodnią Ukrainę i katastrofę smoleńską.

Dokładnie min. Antoni Macierewicz stwierdził: "NATO jest jedynym sposobem powstrzymania agresji rosyjskiej, której kolejne etapy od 2008 roku były symbolizowane takimi dramatycznymi wydarzeniami jak agresja na Gruzję w 2008 r., jak tragedia smoleńska w 2010 r., w której poległo 2 prezydentów RP i całe dowództwo, jak wreszcie agresja na Ukrainę".

"Powyższe zdanie wypowiada szaleniec albo agent Federacji Rosyjskiej. Nie ma zastosowania prawo wyłączonego środka. Albo-albo. Są zdania, których nie można uznać tak po prostu za dopuszczalny w publicznej debacie pogląd. Tak jak nie akceptowalibyśmy za dopuszczalnego poglądu w dyskusji zdania, że Polacy wymordowali podczas II wojny światowej pięć milionów Żydów, albo że Auschwitz-Birkenau to polski obóz zagłady" - skomentował Andrzej Celiński na blogu w serwisie Polityka.pl.

Granice tolerancji

Zdaniem byłego posła i działacza podziemnej "Solidarności", słów szefa MON tolerować nie można. "Jeśli prezydent RP i premier polskiego rządu natychmiast nie zareagują, oznaczać to będzie tę samą wobec nich kwalifikację" -- uważa.

 I przyznaje, że czuje się bezsilny. Nie tylko dlatego, że takie wystąpienia jak wypowiedź Macierewicza, osłabiają  pozycję Polski. Ale także dlatego, że PiS niezmienne cieszy się wysokim poparciem Polaków.

"Polska zostanie zepchnięta do ściśle zamkniętego wschodniego kąta Europy. I wepchnięta, w perspektywie, wprost w objęcia Kremla. Macierewicz jest szaleńcem albo agentem. Kim są jego zwierzchnicy?" - pyta Andrzej Celiński.

Zobacz też: "Odłóżmy na bok to, co wygłasza Macierewicz". Szef komisji ds. służb (PiS) o przetargu na śmigłowce

DOSTĘP PREMIUM