"Może stać się prawdziwe nieszczęście. Opryszek z Polski może zostać wybrany"

"Chyba od czasu, kiedy władze PRL usiłowały utrącić kandydaturę Wałęsy do Nobla, żaden polski rząd nie prowadził tak intensywnej kampanii oszczerstw wobec żadnego Polaka, który jest o krok od zwycięstwa" - tak Daniel Passent ocenia działania rządu PiS ws. kandydatury Tuska.

Jak zauważa publicysta "Polityki", sprawa wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej, to jeden z ulubionych tematów prawicowych polityków i publicystów.

Wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki na przykład, wytrwale opowiada o "plotkach" dotyczących rzekomych zarzutów, jakie mogą być postawione Tuskowi "w sprawach dotyczących Ciech-u, Amber Gold, Smoleńska".

"Na dworze Jarosława Kaczyńskiego mówi się o Tusku z nieukrywaną złością i zazdrością. Wściekła bezsilność. Chociaż, jak wiadomo, cały świat liczy się ze zdaniem prezesa, który jest jedną z najważniejszych postaci w Europie, Unia Europejska lekceważy opinię „człowieka wolności”. Wygląda na to, że opryszek z Polski może zostać wybrany na drugą kadencję. Jeszcze Malta się waha, ale nawet Malta i San Escobar mogą nie wystarczyć. Może stać się prawdziwe nieszczęście: Polak zostanie wybrany na drugą kadencję. A najgorsze, że nie poprosił premier Szydło o poparcie" - komentuje Daniel Passent, na blogu w serwisie Polityka.pl.

Wzorce z komunistycznego PRL-u

Dla publicysty skojarzenia są oczywiste."Chyba od czasu, kiedy władze PRL usiłowały utrącić kandydaturę Wałęsy do nagrody Nobla, żaden polski rząd nie prowadził tak intensywnej kampanii oszczerstw wobec żadnego Polaka, który jest o krok od zwycięstwa. Oczywiście, gdyby do urzędu kandydowały ludzkie paniska – panowie Legutko, Szczerski czy pani Fotyga – wtedy byłby to wielki sukces naszego kraju" - stwierdza.

 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM