Zamiast sortować śmieci, sypią je do dziury w ziemi. "Newsweek": Mają zezwolenia od Szyszki

Jedno ze składowisk odpadów w Zachodniopomorskiem zdaniem kontrolerów oszukuje - nie sortuje śmieci, tylko wrzuca je do dziury w ziemi. Jak donosi "Newsweek", właściciele nie dostali wymaganych zezwoleń od marszałka województwa. Wydał im je za to minister środowiska, który w okolicy ma swoją daczę.

20 minut od daczy ministra środowiska w Tucznie w Zachodniopomorskiem znajduje się składowisko odpadów. Kontrolerzy stwierdzili, że dochodzi tam do oszustwa. Jego właściciele, jak donosi "Newsweek", zamiast sortować śmieci, sypią je do dziury w ziemi. To jednak niejedyne uchybienie przedsiębiorstwa EKO-FIUK - marszałek województwa odmówił wystawienia firmie dwóch ważnych zezwoleń. Ale, dodaje "Newsweek", właściciele zwrócili się do Jana Szyszki i oba pozwolenia dostali. I to na dziesięć lat.

Minister środowiska jest znany w okolicy. Według tygodnika, gdy w kościele w Tucznie odprawiano mszę w intencji państwa Szyszków, "za pomyślność dla ministra modliło się pół wsi". Dziennikarze "Newsweeka" dotarli do właścicieli przedsiębiorstwa EKO-FIUK. Ci przyznają, że lobbowali u władz lokalnych, ale Szyszki o nic nie prosili. Twierdzą, że nawet nie wiedzieli o jego domu we wsi.

Burmistrz Tuczna mówi jednak, że pomóc mogli im koszalińscy politycy PiS - eurodeputowany Czesław Hoc albo sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Paweł Szefernaker. Ten pierwszy twierdzi, że nikt się do niego nie zwracał, drugi zaś milczy. Podobnie milczy ministerstwo środowiska, nie odpowiadając na pytania tygodnika.

Kraśko: "Pukanie z ambony do sarny ma dowodzić męskości?". Redaktor rzuca wyzwanie myśliwym

DOSTĘP PREMIUM