"Rząd trąbił, że wstajemy z kolan, a jesteśmy partaczem" - Passent o przegranej PiS ws. Tuska

"Rząd trąbił, że wstajemy z kolan, nasz głos się liczy, a okazało się, że jesteśmy nic nie liczącym się partaczem. 27:1 to wynik jeszcze gorszy, niż uzyskali wczoraj gracze PSG w meczu z Barceloną" - komentuje Daniel Passent. Wg publicysty, wygrana Tuska to "radosna chwila w tych czasach niezbyt pogodnych".

Wyniki głosowania w Brukseli to cios dla PiS. Ani walory Jacka Saryusz-Wolskiego, ani list premier Szydło nie zrobiły wrażenia na przywódcach państw UE. Polskiemu rządowi nie udało się nikogo namówić, do głosowania przeciwko Donaldowi Tuskowi.

"Zamiast kompromitacji Tuska mamy kompromitację polskiej dyplomacji. Nie mamy się z czego cieszyć – Polska oficjalna, Polska Kaczyńskiego, Szydło  Waszczykowskiego – rujnuje wizerunek naszego kraju, który rzucił wszystkie swoje siły przeciwko rodakowi na jednym z najważniejszych stanowisk w Europie" - komentuje na blogu Daniel Passent.

Według publicysty "Polityki", z tak druzgocącej przegranej powinny zostać wyciągnięte konsekwencje.

"Rząd trąbił wszem i wobec, że wstajemy z kolan, stajemy się liczącym graczem, nasz głos się liczy, a okazało się, że jesteśmy nic nie liczącym się partaczem.  Rząd przeznacza sto milionów złotych rocznie na naprawę wizerunku. Najlepsze (i najtańsze) co może po tej aferze zrobić, to dymisja premier i ministra spraw zagranicznych" - podsumował Passent na blogu w serwisie Polityka.pl.

DOSTĘP PREMIUM