"Zastępowanie autorytetów osobami z 'polskim punktem widzenia' stało się naszą codzienną zupą"

"Patrzy na nas ponad 350 miliardów dużych galaktyk i 3,5 biliona karłowatych. Patrzy, jak się kisimy w tym naszym polskim sosie i tracimy czas, którego już nigdy nie nadrobimy" - pisze w "Polityce" satyryk Stanisław Tym.

"Poniewieranie ludzką pracą i dorobkiem, zastępowanie autorytetów osobami do zadań specjalnych z 'polskim punktem widzenia' stało się już naszą codzienną zupą" - uważa Stanisław Tym w nowym numerze "Polityki".

Zaznacza, że zupełnie inaczej jest w USA, gdzie zmiana opcji politycznej będącej u władzy nie oznacza automatycznie wymiany kadr, np. na uczelniach. Tymczasem w Polsce "tej zupy najgłębszym talerzem" są chociażby losy Teatru Polskiego we Wrocławiu czy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

"Patrzy na nas, zapewne ze współczuciem, ponad 350 miliardów dużych galaktyk i 3,5 biliona karłowatych" - pisze dalej satyryk. "Patrzy, jak się kisimy w tym naszym polskim sosie i tracimy czas, którego - co oczywiste - już nigdy nie nadrobimy" - dodaje.

"Ministrze Gliński, jest pan cenzorem"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM