''29 kwietnia w Warszawie odbył się pokaz siły polskiego faszyzmu i słabości państwa, które z nim flirtuje''

- ONR ''gorszy się'', kiedy nazywa się ich faszystami. Wszak są ''tylko narodowcami''. Ta pośrednia legitymizacja faszyzmu jest niebezpieczna. Daje ekstremistom i draniom moralną i polityczną ochronę - pisze prof. Jan Hartman.

- 29 kwietnia w Warszawie odbył się pokaz siły polskiego faszyzmu i słabości państwa, które temu faszyzmowi nie tylko nie umie się przeciwstawić, lecz samo z nim, za sprawą rządzącej partii, flirtuje - pisze na swoim blogu w serwisie Polityka.pl prof. Jan Hartman.

Tego dnia, w sobotę, przez centrum Warszawy przeszedł marsz ONR, skrajnie nacjonalistycznej organizacji, której członkowie obchodzili 83. rocznicę istnienia swojej organizacji. "Śmierć wrogom ojczyzny", ''Znajdzie się kij na lewacki ryj'', ''Wielka Polska narodowa'' - takie m.in.hasła padały podczas niego.

Tuż przed marszem Episkopat opublikował dokument, w którym potępia nacjonalizm, sprzeciwiając się podawaniu go za patriotyzm.

Zdaniem Hartmana to sygnał, że Kościół będzie zdolny rozliczyć się z kompromitującymi go, powtarzającymi się faszystowskimi ekscesami z udziałem księży. - Można mieć wszelako nadzieję, że na razie nie będziemy oglądać ONR w kościołach, a księża w rodzaju Natanka czy Międlara będą siedzieć cicho - pisze Hartman.

Etyk członków ONR nazywa wprost ''faszystami''. Choć jak pisze ONR ''gorszy się'' kiedy nazywa się ich w ten sposób. - Wszak to żadni „faszyści”, a tylko „narodowcy”. Ta pośrednia legitymizacja faszyzmu, pod marnym pretekstem, iż formalnie ów się od faszyzmu odcina, jest bardzo niebezpieczna, dając ekstremistom i draniom moralną i polityczną ochronę - ubolewa Hartman.

Skąd to się wzięło w kraju, którego stolica 70 lat temu została zrównana z ziemią przez hitlerowców? - Winni nawrotu faszyzmu jesteśmy wszyscy. Nie tylko konserwatyści i prawica. Wszyscy zaniedbaliśmy młodzież i patrzyliśmy przez palce na przestępczość ukrytą za parawanem działalności politycznej. Wszak mamy demokrację, czyż nie?  - pisze Hartman.

Cały wpis na blogu>>

Jak PiS przyjmie pełen aluzji i przygan list biskupów

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM