''Na pytanie, czy jestem zadowolony z konstytucji odpowiadam: jestem. Z Dudy nie jestem zadowolony''

Tomasz Lis już ''wziął udział'' w referendum, które proponuje prezydent. - Pan Duda chciał coś powiedzieć, zaistnieć. Wszystko jest w szatach pokracznych i żałosnych. Ten krzyk, patos, skrywa słabość - stwierdził w TOK FM.

- Jestem w stanie dość precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie, co z tego (referendum Dudy) będzie. Nic - komentował w Poranku Radia TOK FM Tomasz Lis, redaktor naczelny tygodnika ''Newsweek''.

- Mam lekką schizofrenię, jak myślę o tym nieszczęsnym wystąpieniu pana Dudy. Bo bardzo ważny urząd pełni człowiek absolutnie niepoważny, z automatu wynika chęc bagatelizowania. Ale z drugiej strony urząd poważny, więc człowiek powinien zmierzyć się z tym, co się wokół tego urzędu dzieje - dodał Lis odnosząc się do zapowiedzi referendum ws. konstytucji, które niespodziewanie na 2018 rok prezydent  zapowiedział podczas uroczystości z okazji 3 maja

Zdaniem Lisa ''propozycja jest pozbawiona sensu''.

Pan Andrzej Duda jako jeden z gwałcicieli konstytucji nie ma moralnego prawa, żeby proponować cokolwiek, co się odnosi do jakiejkolwiek konstytucji. Nad nim wisi Trybunał Stanu. I niech tym się troszczy

- zwrócił uwagę publicysta.

Miał też zastrzeżenia do ewentualnego przebiegu. - Jak to ma wyglądać: my się wypowiemy, a potem parlament. Na pytanie, czy jestem zadowolony z konstytucji odpowiadam: jestem zadowolony z konstytucji, z Dudy nie jestem zadowolony - denerwował się Lis.

Jego zdaniem pytanie o to, czy ustawa zasadnicza się podoba czy nie jest niepoważna. - Podoba mi się garsonka, ale nie podoba mi się pasek do garsonki - porównywał. - Wydaje mi się, że pan Duda chciał coś powiedzieć, zaistnieć. Wszystko jest w szatach pokracznych i żałosnych. Ten krzyk, patos, skrywa słabość - stwierdził Lis.

DOSTĘP PREMIUM